RSS
 

Zima

04 gru

Nie mogę się napatrzeć na nocny, filigranowy świat. W ramie okna szare, zimowe niebo poprzecinane zaśnieżoną koronką gałęzi. Ostry kontur kościoła, miękkie światło latarni. Brakuje tylko płatków śniegu malujących doskonałą ciszę. Z tym zimowym, nietrwałym pejzażem pukają w szybę myśli sprzed lat. Myśli…wspomnienia raczej. Nie oglądaj się wstecz. Naprawdę? Czy jesteśmy czymś więcej niż pamięcią o tym, co się zdarzyło? I czymś więcej niż pamięcią o nas w innych ludziach? Kim byłabym, gdyby nie pamięć? Ile mnie by było? Czy w ogóle by było?
Tak jak kiedyś. Wieczorny, a raczej nocny krąg światła lampki, cisza śpiącego domu. Nie ma kota na monitorze, ale pies pochrapuje tuż przy biurku. Uśpiony świat i moje w nim zasłuchanie.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rzecz o paznokciu

29 mar

 

3.20 nocą. Czy może nad ranem. Jak kto chce. Wychodzę od Niej z domu. Stoję pod ciemnym blokiem czekając na taksówkę. Zdumiewa mnie śpiew ptaków o tej porze. Jest dość ciepło jak na marcową noc, bez mgły, co tez w moim mglistym mieście czasem zaskakuje. Patrzę w ciemne, śpiące osiedle. I myślę. Myślę o tym, że nie chciałabym być na jej miejscu. O tym, ze nie wiem, co zrobiłabym z takim okaleczonym życiem. O tym, że może kwestia zbuntowanego dziecka, lecącego jak ćma w narkotyczną autodestrukcję mogłaby mnie zabić. A może nie. Może zrobiłabym wszystko, poruszyłabym niebo i ziemię, żeby ratować. Tak. Znając siebie, działałabym, nie wiem, na ile skutecznie…ale nie byłabym w stanie nic nie robić, czy robić za mało.

W takich ekstremalnych sytuacjach zazwyczaj liczy się na partnera. Na jakieś współdziałanie, wspólny front. A może przynajmniej na to, że nie będzie wbijał noża w plecy. Nawet, jeśli wspólne życie nie było sielanką. Tu również to zawiodło. Obopólne mordowanie się tępą piłą. Tak wygląda codzienność.

Jak ją ułożyć, kiedy wszystkie granice zostały przekroczone? Nie ma zaufania, elementarnej uczciwości, codziennej uważności, delikatność i empatia to kompletnie puste zbitki głosek, nie niosące żadnego znaczenia.

Inne miejsce, inny czas, inni ludzie. Dobra, kochająca się rodzina. Świetni partnerzy, pomimo wiszącego nad nimi od 22 lat wyroku śmierci. Wspierający się, otwarci..kwitnę, kiedy jestem z nimi.

Sielanka? Nie. Syn chory na mukowiscydozę – to ten wyrok, o którym pisałam wyżej. A teraz kolejna diagnoza. Mąż mojej przyjciółki. Białaczka. I nie można tego komentować. Jedyne pytanie: dlaczego? Nie ma żadnej miary cierpienia?

A ja… powinnam krzyżem leżeć przed ołtarzem w kościele po drugiej stronie ulicy. I dziękować za Smoki, zdrowe i mądre, za wszystkie moje wyprostowane drogi, za wszystko, co mam, za to, że miałam siłę by walczyć o siebie i lepsze życie. A mimo to …. z jakiejś dziury wyłazi weltzschmertz, który w tej konfiguracji niefortunnych zdarzeń jest jedynie bólem złamanego paznokcia. Ale..to mój paznokieć.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cichutko

15 mar

Lubię. Ciszę przedpołudniową, kiedy męskie Smoki zajęte swoimi sprawami wybywają z domu.  Lubię wtedy smak kawy w porcelanowym kubku, tulipany biało- pomarańczowo- zieloną plamą jaśniejące na stole, widok z okna. Właśnie, widok z okna..Dziś intensywność błękitu przecięta ostrą,  piaskową bryłą kościelnej wieży będącej moją najbliższa sąsiadką. Siatka czarnych, jeszcze nagich klonowych gałęzi, ukośnie padające słońce, które za chwile powędruje na drugą stronę mojego mieszkania.

Zapach nowej książki w dłoniach, jej, zupełnie niezwykły sposób pisania, zaklinający zwykła, surową, wręcz siermiężną rzeczywistość w zupełnie magiczną. Trochę jak Cortazar, trochę jak Tokarczuk, a trochę  jak …Kapuściński.  Moja nowoodkryta literacka fascynacja – Joanna Bator. Tym razem  Piaskowa Góra. Ale wszystko zaczęło się od Ciemno, prawie noc. A później był Japoński Wachlarz.

Któregoś wieczoru kilkoma kliknięciami zamówiłam kilka jej książek i wciągnęły mnie bez reszty. To nie jest szybkie połykanie. To czytanie powolne, smakujące. Nie sposób nie docenić tego stylu, płynącego bez żadnych dialogów,  momentami dosadnego, czasem pachnącego przaśnościa, czasem liryzmem, z sarkazmem, ironią..ale i ciepłem.

Tak więc, jest cicho, słonecznie i barwnie, czytam, a czasem podnosząc oczy na okno, uśmiecham się myśląc, że jednak wróciłam do samej siebie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Reaktywacja. Reaktywacja….?

02 mar

Kiedyś…myśli i słowa płynęły potokiem lekko przez serce, palce, klawiaturę. Teraz..nie wiem. Ale czytając te lata zapisane, zaczynam tęsknić znów za tym miejscem. Za ludźmi, którzy mnie czytali, za komentarzami…i, co najdziwniejsze…za sobą. Tą trochę rozwichrzoną, rozmarzona, smutną i uśmiechniętą kobietą.
Co jest teraz? Tęsknota za wiatrem, za deszczem na twarzy, za tą łatwością myśli, kolorów, wyobraźni. Może mnie, jako wiedźmie uda się odczarować to zaniedbanie. A może nie. Niemniej, zaczyna mnie znów korcić pisanie. Jeśli nie spróbuję, wiedzieć i tak nie będę.
Spróbujmy.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Odloty

14 sie

Smoki moje już skrzydlate.
Smoczyco, Dziewczynko Moja Słoneczna, teraz z morską bryzą biegasz po wszystkich tych północnych cudnościach. Z zapachem Bałtyku i lemoniady lawendowej za pan brat. Tupiesz mi swoją własną już dróżką, może trochę krętą, wyboista nieco, może chciałam dla Ciebie czegoś innego… Ale przecież najważniejsze, że to Twoja własna droga, z Twojego wyboru, z Twojego marzenia wytyczona.
Średni Smok brodaty, kudłaty student- racjonalista. Budować maszyny chce. Tak dojrzały…trochę za wcześnie, ale tak bardzo tą dojrzałością imponuje. Racjonalny plan na życie, wytyczone cele…przynajmniej w przybliżeniu. No i zakochany. I z radością patrzę na tę miłość, na wspólny śmiech, radość, zabawę , wspólne pomysły i pracę. Dziewczyna- Oblubienica- cud i malina. Najwidoczniej nie mam uprzedzeń do kobiet, co to synów zabierają. Taka kolej rzeczy, i już. A że dziewczę mądre, dobre, empatyczne, do tego śliczne – tylko radości Mufce przysparza.
Malutki Smok…maleńki 182 cm, grający w football amerykański młody człowiek, czas dzielący między tenże football, siłownię i szczątkowe obowiązki szkolne. Zawsze uśmiechnięty- tym samym, czarującym uśmiechem. Przerażająco przedsiębiorczy, ze zmysłem do interesów wszelakich. Trzepie skrzydłami, i o wylocie za Ocean marzy. I widząc jego determinację, myślę, że cel osiągnie. Jeszcze po drodze matura- w maju 2015. Twierdzi, że od września przysiadzie i zda dobrze.
I takie to moje małe Smoki. Chciałoby się znów powiedzieć:
” a przecież tak niedawno”….
Wszystko było niedawno. Wszystko tak bardzo się zmieniło. Odlecieliśmy z domu z ogrodem na przedmieściu, wylądowaliśmy w centrum magicznego miasta w wielki mieszkaniu zbudowanym przeze mnie od samego niemal początku.
Tak, zrealizowałam to, czego chciałam. Zasadnicze i największe plany. A marzenia? Ciągle zostaje to jedno, niespełnione. Krzak jaśminu ciągle śpi. Ale przecież to nie amerykański film, tylko życie. Moje własne nie różowe, ale i nie szare życie.

Przeczytaj resztę notki »

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Próba

11 sty

Na pograniczu utraconych światów myśli rozrzucone spokojną dłonią kołyszą nowe istnienia.  Jak otworzyć wszystkie zapory, pozwolić płynąc rzece bez źródła? Oporne toczenie koralików z popękanego szkła. Żaden kształt i żadna myśl. Przebłysk intuicji  krótszy od gasnącej zapałki. Czekaniem na bystry nurt mozolnie żłobisz dno .

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Minął czas….

31 mar

W grudniu 2012 roku minęło pięć lat, odkąd zawalił się mój świat. Teraz stoję daleko od tego miejsca, ale ciągle mam je przed oczyma. Co zrobiłam przez ten czas?

Podjęłam decyzję o rozwodzie.

Rozwiodłam się.

Wypowiedziałam w trybie trzyletnim mieszkanie lokatorom z decyzji administracyjnej.

Przeprowadziłam sama dwie eksmisje sądowe – z pozytywnym dla mnie postanowieniem.

Wygrałam założoną przez pana S ( dawny Bywający) sprawę o obniżkę alimentów. Wygrałam również jego apelację.

Zniosłam wizyty nowych ‘narzeczonych’  pana S w moim domu- i domu moich dzieci. Już nie przyjeżdżają.

Zniosłam również zdjęcie licznika gazu w urodziny Smoczycy, a potem zniknięcie kolejnych liczników.

Udaje mi się utrzymywać ten dom jako tako- nawet odmalowałam go  latem w całości.

W Gminie Kraków wywalczyłam mieszkanie socjalne dla lokatorów z eksmisją- to oddzielny temat, który właściwie wymagałby osobnego bloga. Mieszkanie to musze sama wyremontować- własnymi środkami, i remont rusza ok. 10 kwietnia.

Podzieliłam 26.03.2013 notarialnie majątek – co prawda nie jest to dla mnie korzystny podział, ale sprawy z panem S mam zamknięte.

27.03.2013 podpisałam wstępną umowę sprzedaży domu. Kupca znalazłam sama, bez pośredników.

Do końca września mogę mieszkać tu. Ale mam nadzieję, że jeszcze w sierpniu przeniosę się do świeżo wyremontowanego mieszkania w mojej kamienicy.  136m, więc nie będzie nam chyba zbyt ciasno.

Żegnam się powoli z tym miejscem, w którym spędziłam ostatnie 13 lat. Miejscem, gdzie dorastały Smoki, miejscem, które było upragnionym marzeniem o szczęściu, a było złotą klatką. I wreszcie miejscem, gdzie również toczyło się moje sekretne życie- o ileż szczęśliwsze od oficjalnego.

Żal mi ogrodu, bo to w nim jest najwięcej mnie. Żal powodzi kocimiętki wiosną, żal moich trzech brzóz- jak trojga Smoków. Żal róż, piwonii, szumu bambusów jesienią. Śniegu na choince. Wiśni, która kwitnie puszystymi, różowymi kwiatkami, a jesienią zapala się jak złoto- różowo-pomarańczowa pochodnia. Szkoda zapachu  żółtych róż rankiem przy tarasie. I żal całego tego ogrodowego ludka- wszystkich kwiatów, traw, krzewów.

Żal, ale każde pożegnanie jest również powitaniem czegoś nowego. Dla mnie nowego życia, niezależności i spokoju. I mam nadzieję, że w tym nowym miejscu również wyczaruję ogród- maleńki, ale jednak mój własny.

Czytam ten tekst i myślę… że to była długa droga. Pełna zakrętów, zakazów wjazdu, wybojów, przepaści. Bardzo trudna. I aż dziwnie mi się myśli, że teraz mam przed sobą szeroką aleję, na której nic mnie już nie zaskoczy niemożnością i nic mnie z niej nie zawróci.

 

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Come back ?

22 lip

Dawno, bardzo dawno nie pisałam, i szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czy jeszcze potrafię. Ale coś korci, szepcze „Spróbuj”. Od czego zacząć …zapewne najlepiej od początku, tyle, ze w tej całej gmatwaninie początek nitki zaplatał się i nikt nie wie, gdzie on jest, a już najmniej chyba autorka tegoż bloga.Hmm…banalnie stwierdzę, że czas mija. Smoki  są stare. Smoczyca w ubiegłym roku oblała maturę z matmy, potem z wielkiej miłości do niejakiego Kubła oblała poprawkę. Był różne cuda- marihuana, mój blady strach, jej rozpyskowanie „Ja dorosła jestem!”, i wszelkie tego rodzaju przyjemności. Zapisała się do policealne szkoły dekorowanie i projektowania wnętrz- co wydawało się tym, w czym się będzie dobrze czuła. Niestety, po pierwszym semestrze zawaliła sesję i szkoła z niej zrezygnowała. Dziewczę od wakacji pracowało odkrywając swe życiowe powołanie w roli barmanki, ale ponieważ knajpka, gdzie pracowała, była źle zarządzana, i wogóle „masakra” (według Smoczycy), więc się zwolniła i od marca do  maja szukała pracy- według rodzicielki wrednej , niezbyt efektywnie, sarkając przy tym na powyższą, że jej zachcianek różnych nie spełnia. Wreszcie zatrudniła się w knajpeczce będącej na skraju bankructwa, gdzie pracowawszy bardzo intensywnie, wypłaty całej do dziś nie ujrzała. A Pani Matka mówiła. No ale cóż, własne błędy tam ta tra. W porywach grozi wyprowadzeniem się …ale Pani Matka już się tym nie martwi, tylko rzeczy;” Bardzo dobra decyzja” I tak żyjemy jak pies z kotem. Smoczyca toczy bój z najmłodszym Smokiem, próbując wdeptywać go w ziemię, ale Młody broni się. Taaak… w zabawnej konwencji piszę, ale szczerze mówiąc, to bardziej mi się chce płakać, niż śmiać. Nie wiem, kogo wychowałam. I … mam wrażenie, że pokłady miłości matczynej są …wyczerpywane…Średni Smok ma włosy za ramiona, bródkę, i smoliście czarne oczy. Wie, czego chce. Majster pierwsza klasa. Ma dziewczynę, Madzię, której jeszcze w gnieździe rodzinnym nie ujawnił, ale cuda o niej opowiada, a ja mu mówię tak : „Jak z nią zerwiesz, to Cię wydziedziczę!”. Matura w 2013, więc mam nadzieję, że się wreszcie do nauki zabierze. Wszystkie te moje dzieci leniem podszyte. Dobra, dobra, wiem, że po mnie.Najmłodsze Smoczę ..jeszcze niedawno Mały Kotek a teraz o mamo! Najwyższy, barczysty, trenuje football amerykański i gania na siłownię. Dostał się do XIII LO, jak brat – czyli tam, gdzie chciał.  Serce ma na dłoni i zazwyczaj pogodną bużkę. Hmm… Bywający bywa, ale raz na tydzień, czasem co dwa tygodnie. Zabiera swoje firmowe graty i nie ma go. I to jest bardzo pozytywne. Przetrzymaliśmy panienki, które do domu przywoził, ściągnięcie licznika gazu, potem wody, wreszcie prądu – ale tu uprzedził, łaskawca. Przeżyliśmy i wygraliśmy sprawę o obniżenie alimentów, i apelację od niej tez. Samodzielnie, bez pomocy prawników. Podoba mi się na sali sadowej. Kontakt z dzieciakami ma nikły Smoczyca go w ogóle ignoruje, i wścieka się, chłopcy starają się mieć z nim poprawne relacje. I dobrze.A ja? Dorabiam jako niania, nadal bawię się z moja kamienica, i chyba pójdę na wojnę z Gminą Kraków.Jestem sama, nie plącze się żaden ksiażę w pobliżu, a nawet, jeśli się plącze, to … podróba jakaś. Nie lubię bubli.Ubywa bliskich osób. Staram się śmiechem  oswajać życie. Czasem to trudne.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ucieczka

12 lut

Przytuliła Cię Wisła. Śpij spokojnie.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ulotnie

19 kwi

Na kuchennym stole, ze słoncem przesianym przez firanke lezały kremowe narcyze, 40 kwiatów. kryształowy wazon rzucał na ściane drobne tęcze, a ona slicznymi dłonmi układała kwiaty . Jeszcze teraz pamiętam blask starego pierscionka z granatami na smukłym palcu. Urodzinowy bukiet. Tak bardzo umiała się cieszyć. Dzis byłoby 71  białych tulipanów…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS