RSS
 

Archiwum - Maj, 2003

Cienie

29 maj

Słowa mi uciekają razem ze snem…Ciągle mam wrażenie, że cos mi umyka nieodwracalnie. Staje się przeszłością, niknie. Dobrze, jeśli mogę te przeszłość zamknąć we wspomnieniu, pamiątce. A co z wszystkimi dniami, które znikają niezauważone…przeciekają miedzy palcami jak ziarenka piasku. Zawsze myślę, że szklanka jeszcze w połowie pełna…Choć czasem…wcale nie jestem pewna.. I żal mi tego, czego nie zrobiłam, zmarnowanych dni, nieprzeczytanych jeszcze książek, nieobejrzanych filmów. Ludzi, na których patrzałam za krótko, miejsc, których nie zauważyłam.
Byłam wczoraj na Rynku, i….zdziwienie, oszołomienie…zaskoczenie… Na Rynku kwitną akacje. Mieszkam tu już tak długo, bywam bardzo często i nie zauważyłam? Kwitną, i pachną niesamowicie, słodko, wakacyjnie…Ile jeszcze takich cudów mi umknęło? A ile zniknie? Oczy szeroko otwieram, i dziwie się… Chce zapamiętać wszystkie obrazy, które przez nie przepływają, i mieć moja własna, najprywatniejszą w świecie galerię. Można w niej znaleźć zapach lip nad Marszałkowską o 4 rano, w pewien lipcowy ranek, można popatrzeć na bukiecik nasturcji, dalej leży specjalny bukiet..pastelowe drganie groszku trwa jeszcze teraz…smak słonej wody, jej przejzystość..ziarenka piasku ze śpiwora…wszystkie wschody i zachody słonca..pierwsze spojrzenie granatowych, zdziwionych oczy mojej córki, cień rzęs Synka…Usmiech bezzebny Maluszka, podwójna tęcza nad Skałką, refeksy światła, tęcze odbite w starym lusterku, zapach dzikich fiołków….i jeszcze długo można oglądać. Każdy eksponat wywołuje ciepłą falę…
Jest tez drugi pokój, zamknięty na klucz. Nie lubię go otwierać. Co w nim jest? Róże ułożone dookoła rak, mieczyki pod korona kasztanowca, zły sen, który wraca uparcie, zaciśnięte w linijkę usta..gniew i złość. Dość. Boje się mych ciemnych miejsc.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

A jednak…

27 maj

A jednak wróciłam do mojego starego nicka, jak do starej, znoszonej i wypłowiałej sukienki…jednak nadal ulubionej:)) I w niej mi najwygodniej.:)
Dzień jest byle jaki…śpiąco-zachmurzony..pies i kot obchodza sie szerokim łukiem…Powinnam się tego nauczyć. Prycham, jeżę się, i co..? Nic.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nieobliczalnosc

25 maj

Parę dni temu pojechałam do mojej ogrodniczki. Zwykle siedzę u niej długo, bo gadamy, i oglądamy przeróżne zielska. Tym razem, jak tylko wysiadłam z samochodu usłyszałam dziwne piski, i nagle, zza rogu domu wypadła na mnie rozskomlona sfora przecudnych psiaków:)) Ogony plątały się w biegu, grubachne łapy potykały się z miśkowatym wdziękiem:)) zalizały mnie, domagając się drapania za uszami, przewracania, głaskania, wszelkich możliwych szczeniakowatych pieszczot.
” No wzięłaby Pani jednego”- mówi ogrodniczka.
Ja na to: ” Ależ skąd, to niemożliwe, wie Pani, wyprowadzanie, dbanie, już Smoki z kotem robią niezła zawieruchę, ale jeszcze pies??? Nie, wykluczone.” Tak, bardzo stanowczo i zdecydowanie.
Zapakowałam zielska, i pojechałam do domu, ani myśląc o psie. Niemniej, postanowiłam zabrać tam Smoki, i pokazać im te cztery cuda:)
Tak tez zrobiłam. Wczoraj zapakowałam Smoki w samochodzik, nakazałam milczenie, i nie zadawanie żadnych pytań typu: Dokąd? Po co? Pojechaliśmy. Na miejscu Smoki, z mało zadowolonymi minami wylazły, wzdychając, że znów Mówa (to od Sowa, dla jasności:)) gadać, i wybierać jakieś chaszcze zielone. I nagle, kiedy podeszły bliżej…zaczął się szaleńczy pisk…nie wiem, kto głośniej i radośniej, Smoki, czy szczeniaki:)) Radość pełna, szczęście doskonałe.Harce, swawole, gonitwy..gołe kolana, podkręcone ogonki, małe paluszki, grube łapy…kłębowisko szczęścia…
I zaczęło się…”Mamusiuuuuu” „Mówo kochana….” „Proszę…” i ten błysk w oczach…zapowiedź szczęścia i spełnionego od dawna marzenia…
Pani Jola, ogrodniczka, zachęca również. A ja, twardo „Nie, bo co w wakacje z pieskiem zrobić”. I tu bomba ! Pani Jola ” Ja go przechowam, jak tylko gdzieś jedziecie, możecie go dawać do mnie”. Szok. Tego się nie spodziewałam, a wyjazdy były mocnym argumentem przeciw.Dla mnie samej, bo….cudo taki psiak:))
Myślałam, Smoki jęczały, a w finale, do bagażnika wpakowałam skrzynkę z zielskiem, a mojej Smoczyczce na kolana psiaka;)) Ech, wszystkiego warta była ta chwila, i taka radość:)))
Tak, oczywiście, to nie jest rozsądne, ale….Rozsadek i ja?;) Hmmmm…
Wiec mamy nowego członka rodziny, wabi się Nuzak, to ze względu na misiowaty wdzięk, ma 8 tygodni, i jest mieszańcem. Pewnie będzie całkiem spory. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że połowę dzisiejszej nocy spędziłam na podłodze oranżerii, z płaczącym psiakiem w objęciach… No, bo jak tu nie przytulić takiego zrozpaczonego malucha?
Trzymajcie kciuki za moje pierwsze kroki w psich doświadczeniach, i dawajcie dobre rady, bo ja pojęcia o psach nie mam:)))
Ale smutne jest to, że kotka, Punią zwana, napuszyła się, i chyba trochę obraziła..Nie siedzi dziś na monitorze..Ale, mam nadzieję, że jakoś się dogadają..

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Indiego pamięci Zęba Rapsod Żałobny

24 maj

Odszedłeś na wieki. W niebyt i ciemność. Nigdy nie zabłyśniesz. Nigdy nie poczujesz już rozkoszy swej twardości i siły. Nie dla Ciebie już nowe doznania, nieznane miękkości. Nigdy już nie wbijesz się z rozkoszą w świeżą soczystość.
Byłeś ochroną i zagrodą, opieką i strażnikiem nieopatrzności wszelkiej. Nic nie mogło wymknąć się zza Twej zagrody…A teraz, cóż po Tobie zostało? Czarna pustka, przestrzeń niewypełniona materią. Pełna ciemności i poczucia nieodwracalnej starty…
Nikt Cię nie zastąpi, choćby najdoskonalszą bielą ….Tyle lat wspólnie przeżytych…tyle kości obgryzanych razem…wszystkie rozkosznie mdlejące pod naciskiem Jego siły… Jak żyć bez Ciebie, towarzysz nierozłączny????
Strata to wielka i niebywała…żegnaj na zawsze droga dwójko, kle mój miły.))

Tę notkę dedukję temu, który zawsze do łez mnie rozśmiesza, i przepędza chmurzyska, sam o tym nie wiedząc:))
W Twoje ręce, Indi

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Optymizm by myself :)

23 maj

Racjonalizm

Wieszam w porządku idealnym
płaszcz kapelusz torebkę
myśl niepotrzebną
odkładam
na półkę
wyrównuję
sortuję
układam
spada
nieporządnie
i znowu
wyrównuję
sortuję
układam

uparcie
spada
pod
nogi

Czasem niektóre myśli wracają jak bumerang. Czasem, jak latawce z pozorem wolności zaplątują się całkiem nie tam, gdzie powinny.Bywa też tak, że są natrętne, i nie mogą zostawić mnie w spokoju. Zastępuje je nie-myśleniem, czymś absorbującym powierzchownie. I chciałabym mięć taką funkcję „skasuj”. to pewnie ułatwiłoby wiele rzeczy…ale, czy uproszczenie podnosi jakość tego, co czujemy?
W ostateczności myślę sobie tak: gdyby wszystko było tak, jak chcę, gdyby spełniały się wszystkie marzenia, to zostałaby pustka. I może to, co mnie dobrego i pięknego spotyka, nie byłoby takie ważne i piękne? Byłoby zwykłą normą. A norma, nie robi na nas szczególnego wrażenia:) Jest….nudna:) Choć brak negatywnych extremów jednak korci…a zresztą..moja dróżka od rozpaczy do euforii jest bardzo krótka..:)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ginerwa i deszcz

21 maj

Jest takie miejsce, gdzie czas płynie inaczej, a rzeczywistość nabiera innych barw. Nasiąka ciemną czerwienią ścian, złoci sie chybotliwymi płomykami świec.Muzyka sączy się między palcami,dymki z papierosów woalką otaczają twarze siedzących tu ludzi. Gęsto rozstawione małe stoliki zmuszają do ściszenia głosu, śmiechu o kilka tonów cichszego. Lubię tu być, siedzieć z głową wspartą na ręce, słuchać, śmiać się, rozmawiać. Czerwień ścian odbija się w kieliszkach, powtarzając głębię koloru, wino w moich kolczykach tańczy niespokojnie. Ja, Ginewra bez Lancelota.
Zaułek Niewiernego Tomasza, i Loch Camelot, to magia małego placyku, wciśniętego między stary kościół, a przeciwległą kamienicę.
Miasto zalane deszczem odbija się w wodzie, to odbite jest inne. Nawet echo obcasów jest mokre. Maszkaron puszcza perskie oko do swego brata bliźniaka po tamtej stronie deszczowego wieczoru.
Lubie taki deszcz…choć jest też w nim smutek..kroplami rozpryskuje się na moich włosach.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Drobiazgi

20 maj

Koraliki

Na nitkę czasu nawlekam powoli
Koraliki dni
Paciorki godzin
Gwiazdkę znad ciemnego horyzontu
Zapach piasku o świcie
Pieszczotę traw na moich palcach
Spokojny cień rzęs
Szelest zapomnianych głosów
Wszystkie odejścia w mrok
Przypadkowe śmiechy od serca
Dróżkę łzy
Tajemnicę pąka róży
Naszyjnik wciąż niedokończony
Przymierzam przed lustrem
W ciemności czerwonej
Z świecą po stronie serca

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS