RSS
 

Archiwum - Luty, 2004

Wyprowadzka

23 lut

Wchodząc do sklepu dziś rano, zobaczyłam ją kątem oka.Stała przy swoim samochodzie, ubrana na czarno. Odwróciłam się, rzucając głośne „cześć”. Jakoś dziwnie odpowiedziała, a cień w jej twarzy kazał mi podejść. Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak, bardzo nie tak. „Jadę do Kalwarii” powiedziała takim tonem, jakby coś tam się wydarzyło. „Jola? Co się dzieje??? Coś z rodzicami?” Wtuliła się we mnie, popłynęły łzy. „Wyprowadzamy się, sprzedajemy ten dom”
Dom, jej marzenie, pełen ciepła, cudownej atmosfery, przez nią tworzonej. „Musimy ratować firmę, nie ma innego wyjścia” Do dwóch tygodnie się wyprowadzą. Nie będzie już zebrań redakcyjnych przy ogromnym stole, gadania, dyskusji. Nie będziemy już razem foliować kolejnych numerów naszej gazetki. Błażej nie zadzwoni po raz 15 tego samego dnia do mojego średniego Smoka. Smutno mi, żal. Razem pisaliśmy gazetę, biliśmy się o nią. Tyle godzin, wieczorów przegadanych…i nagle, koniec.
Jak to jest, sprzedawać własne marzenie? Bo ten dom dla niej właśnie był marzeniem. Ciepłem kominka, własnym ogródkiem, światłem, kolorem, zapachem. Znikną tacy fajni ludzie. Czy gazeta dalej będzie funkcjonować? Jola była jej duszą. Nie wiem…szkoda zaprzepaścić taką pracę, i taką frajdę. Ale bez nich, to już nie będzie to. Smutno mi, piekielnie smutno.

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sabat

22 lut

Okrągły, stary stól. Blas świeczki zmieszanej z księżycem pływa w czerwonym kieliszku, odbija się w bursztynowym piwie. Cienie rzęs. Wygięcia ust. Śmiech. Spojrzenia rzucone na środek stołu, gesty zmieszane z półmrokiem i muzyka kroplami sączacą się do uszu. Lekki zawrót głowy. Trzy wiedźmy u Singera.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozmowy

21 lut

Wielki dzień był wczoraj. Oddałam pit miesięczny. Wiem, to niby nic, ale dla mnie to część próby uporządkowania. Kończę spłacać długi. Myślę o przetargu na remont mojej kamienicy, dzięki której mogę być niezależna. Prostuję ścieżki. Te łatwe. Materialne. Gorzej z rozhuśtaną głową, z myślami, które ciągle biegną w zakazaną stronę. Przecież wiem, że moja bajka się skończyła, teraz płacę za nią rachunek. Staram się nie patrzeć wstecz. Choć to trudne. Tyle głosów mnie woła. Korci, żeby odwrócić głowę. Słowa niepowiedziane bolą bardziej niż te, które padły. Ale tak już jest. Bajki się kończą, kurtyna opada, a życie toczy się dalej.
Chcę zgarniać błyszcząca powierzchnię, nie zanurzać się głębiej. Brodzić po kostki w przejrzystej, spokojnej wodzie. Mój przyjaciel dawno temu twierdził, że wszelkie intensywniejsze emocje są zgubne, że lepiej ich unikać. Nie wierzyłam mu wtedy. Dyskutowałam zażarcie, przecząc z zapałem. Teraz wiem, że to on miał racje, nie ja. Teraz wiem, że rozbujana huśtawka równie szybko spada w dół, jak leci w górę…Może nawet jeszcze szybciej. A on? Czasem do mnie dzwoni, czasem pisze. Rozmawiamy o najzwyklejszych rzeczach. Kolorze farby w przedpokoju, nowych spodniach, butach na obcasie. Przeczytanych książkach, obejrzanych filmach. Pogodzie, tej na zewnątrz, i tej w nim, tej we mnie. Uspokaja mnie jego głos. Wiem, ze nie powie niczego, co byłoby w jakikolwiek sposób dwuznaczne, czegoś, co zaburzyłoby przejrzystość tej znajomości. I wiem też, że kiedy nie ma słońca, mogę zadzwonić, napisać, zaczynając banalnie…”wiesz…jakoś tak źle mi”. I słucha, mówi, a potem jest mi ciepło, i spokojnie.
A ja, niemądra kobieta…tęsknię za bajką.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Półka

19 lut

Marionetka została odłożona w kąt najwyższej półki. Drugie miejsce po lewej, tuż za pajęczyną. Szara sukienka, szare rączki, opuszczone bezwładnie. Szare spojrzenie pustych oczu. Z ceną słów i zaufania dyndającą na zwisającej nóżce. Niepotrzebna, zapomniana laleczka. Zakurzony sklepik z marzeniami.A za oknem świat. Nieosiągalnie promienny.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dyktando

18 lut

Mały Smok wrócił ze szkoły przerażony. „Mamo, dyktando będzie” Niby nic, takie tam, dyktando pierwszaka. Ale przecież pierwsze dyktando w życiu. No i te literki, takie oporne. Inaczej się słyszy, inaczej pisze. Łabędź, dziadek, dzieci, dziupla, żołędzie…. Czarna magia.
Pisaliśmy razem, potem zrobiłam Maluchowi mini dyktando. Smok jest biedny, na dyslektyka się zapowiada. Ale to ambitne chłopię, więc robi, co może. Mimo to, że osoba opisywanego tu niegdyś Babona nie nastawia zbyt motywująco. W każdym razie, ćwiczył ze mną dzielnie to paskudne pisanie. Wieczorem, już po kąpieli smoczej, i mojej krzątaninie, przyszłam im poczytać. Wchodzę do pokoju, i……mój Malutki Smok siedzi w piżamce przy biurku, i sam, pisze. Ćwiczy te nieszczęsne wyrazy. Rozbroił mnie. Zupełnie. I w takich chwilach, wiem, że nic nie ma znaczenia. Żadne Babony, oceny, punkty, kłopoty, moje złe myśli. Najważniejsze to, że sam tak bardzo chce. I za te starania ma u mnie ogromnego buziaka na szóstkę. Nie mówiąc o tym, że rozczula mnie niesłychanie, kiedy wieczorem, z łóżeczka słyszę „Chodź, Mamo, poczytam Ci o Felku”. I z ogromną uwagą i skupieniem, dokładnie, czyta mi historyjkę o puchatym kotku Felku.
Lubię nocą, kiedy już śpią głęboko wchodzić do pokoju, patrzeć na trzy główki pełne spokojnych snów. Pogłaskać wystającą piętę, dotknąć lekko główki, poprawić zagubionego w pościeli misia. Lubię być mamą. Choć nie tylko nią jestem, i nie tylko nią chcę być.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozstaje

15 lut

Bywający ze Smokami pojechał na narty. Cisza w domu. A ja między łzami próbuję znowu, choć na chwilę zatrzymać huśtawkę, zanadto rozbujaną. Trzeba mi racjonalizmu. Trzeba mi ogarnięcia własnych emocji…i to jest najtrudniejsze. Jestem na rozdrożu. Żadna z dróg, które mam przed sobą nie jest idealna. Mogę nadal żyć tu, z człowiekiem, którego nie kocham. Dbając o dom i pełny stół. Milcząc, bo nie ma żadnej myśli, żadnego obrazu przed moimi oczami, żadnego wydarzenia, które chciałabym z nim podzielić. 11 lat nieobecności, procentuje obcością, oddaleniem i chłodem. Ale również moim żalem, moją złością, wszystkie drogi ode mnie do niego są zamknięte. Mur rośnie. Dlaczego? Przecież to dobry, pracowity człowiek. Nie pije, nie zdradza mnie, nie bije. A jednak. Jest mi z nim źle. Jest coraz gorzej. Zdrada…? A może jednak tak… przecież sam wybrał bycie ze swoją matka, ojcem i siostrą, nie z nami. Tak, taką pracę wybrał, tak ustawił firmę, że większość czasu spędza z nimi. Nie ma pojęcia o naszych problemach, o tym, jak wygląda zwykły dzień. Dzień zorganizowany bez niego. Zawsze mi mówił „Radź sobie sama” Nie podejmował żadnych ważnych decyzji, związanych z dziećmi, zostawiał je mnie. Rozliczał tylko z porażek. Wytykając każde potkniecie. I może nie było w tym złej woli, tylko po prostu zupełnie inna wizja życia, tak różna od mojej. Ja moją stworzyłam sama, bez niego, bo, jak można tworzyć cos z kimś, kogo nie ma? Nie umiem prosić w nieskończoność. Zawsze podnoszę wysoko głowę, i zaciskam usta. Czarna owca, która nie umie być pokorna, i nie umie potakiwać wbrew własnym myślom. Może to źle, ale..taka jestem, i taka siebie lubię.
Powodzi nam się dobrze, nie brak mi niczego. Piękny dom, własny samochód, wakacje. To nie wypełnia. Rachunek końcowy zapłacony niechęcią, obcością, szczelnie spuszczonymi żaluzjami w sypialni.
Wczoraj Smoki poszły do swoich kolegów spać. Uwielbiają takie wyprawy. A ja zostałam z nim sama. Wieszał nowe lampy, ja prasowałam, kręciłam się w kuchni, potem komp. I ciągłe skrępowanie jego osobą. Zastanawiałam się, co będzie, kiedy Smoki dorosną, pójdę własnymi drogami, a ja i on zostaniemy sami? Nieprzychylni, zgorzkniali ludzie. Obcy. Warczący. Nie chcę tak. Więc? Zamknąć to? Może to najlepsze wyjście…chociaż…przeraża mnie sama procedura, wyprowadzka, nowe miejsce. Nie ze względu na siebie. Lubię ten dom, ale nie wiąże mnie, nie jest dla mnie moim miejscem. To nie moje marzenie. Boję się o Smoki. Znów zmiana, znów przeprowadzka, nowe kontakty. Wbrew pozorom, dzieci są konserwatywne, lubią stabilizacje, i dobrze znane realia. A kontakty z Bywającym? To chyba dziedzina, która najmniej się zmieni. Nigdy nie zrobię nic, aby im to ograniczyć. Przecież teraz tez widują go tylko w weekendy. Nie wyjeżdżamy razem na wakacje, ani ferie.
Boje się, tego, co może się w tych Smoczych główkach myśleć. Jakie lęki się pojawią, jakie frustracje? Z drugiej strony, czy to, co jest teraz, jest dla nich dobre? Są znakomitymi obserwatorami. A mnie nie przekonuje argument, że należy utrzymywać związek za wszelką cenę dla dobra dzieci.
No i ja…Dwa lata zastanawiałam się, czy go kocham. Teraz wiem, że nie. Jest mi go czasem żal, bo sam nie rozumie, jak wiele traci. Ale ja go o tym nie przekonam. Najokrutniejsze jest to, że zazwyczaj rozumiemy, że straciliśmy coś ważnego w chwili, kiedy nie ma już szans na odzyskanie.
I ja, nieidealna kobieta, ze swoimi marzeniami, myślami biegnącymi w inną stronę….Tak bardzo nierealnie. Kiedyś mój przyjaciel powiedział:”Nie jesteś przygodą. Zapadasz w pamięć” Może nie chcę już „zapadać”, może to czas na przygody. Zapadanie boli, za bardzo, a ja…nie umiem sobie z tym poradzić. Tak bym chciała umieć zgarniać dłonią samą błyszczącą powierzchnię. Nie zagłębiać się. Prześlizgnąć się lekko, przeskoczyć dalej. Nie umiem…
Znów wilgotnieją mi oczy…ekran się rozmazuje…a ja…chcę się przytulić…Ty wiesz…

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Grafomania by myself

15 lut

W chorej wyobraźni
mieszkają marzenia
nie są do spełnienia

Schowane na dnie ciszy
Krzykiem dnia zagłuszone
Patrzą w inną stronę

Drzazgą pod paznokciem
Spełnieniem nie możliwe
Ciągle jeszcze żywe

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Św. Walenty

14 lut

znamy go jako patrona zakochanych, ale…również był czczony jako opiekun chorych na epilepsję, wszelkie choroby nerwowe i umysłowe.Czyżby jakieś analogie? :)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Drzwi

13 lut

zamykam za sobą przytrzaskując palce okruchami szkła.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Na razie

11 lut

umawiam się z Wami, że nic nie widzicie. Mam nadzieję, że kiedyś to przybierze kształt….jakiś ….:)

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS