RSS
 

Archiwum - Marzec, 2004

Wiosennie..

31 mar

Przez otwarte okno wpadł wiatr, zatańczył z firanką, promykiem namalował na ścianie uśmiech. Zaśpiewał ptasimi skrzydłami…taka wiosna, ptaki, i ogród z ich muzyką…dla mnie, do posłuchania. Kiedyś, gdzieś, tak dawno temu. A jednak, wraca tym śpiewem wspomnienie.
Zmieniam ogród, sadzę niepozorne żyjątka, które po niedługim czasie wybuchną fontanną kolorów, zapachów kształtów. Teraz śpiące, szare…zapowiedź bajki…także i tej lawendowej, smużką dotykającej kamiennej ścieżki. Ziemia tak pachnie…pędy wyrywają się do słońca. Kot na murku przygląda się uważnie moim dłoniom, mrużąc zielone ślepia. Słońce…rozleniwia… Palcami w ziemi, myślami o całą wieczność stąd… jestem na dwóch biegunach mojej rzeczywistości.
Kamyk ze spadającej gwiazdki, gdzieś głęboko, ze śpiewem ptaków z Twojego ogrodu, ciągle tkwi…

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kobieta interesu:-)

24 mar

Biegam. Rozmawiam z różnymi fachowcami. Uśmiecham się, i zadaję konkretne pytania. Przeglądam kosztorysy. To przerażające. Fachowcy…jeden konkretny, drugi jak rozgotowane kluski, trzeci jakby nie bardzo wiedział, na jakim świecie żyje, czwarty podjechał pod moją kamienicę przepięknym audi jakimś tam, wionął doskonałym zapachem, i stwierdził, że najlepiej, to w tych mieszkaniach zrobić kapitalny remont łazienek. Przechyliłam głowę, popatrzałam spod oka… i pomyślałam, że może by on zasponsorował taki generalny remont w kamienicy, gdzie lokatorzy zasiedziali, z kwaterunku a czynsze…dość humorystyczne. A ja chce tylko dwie wielgachne rury wymienić. Wodną i kanalizacyjna, z przyległościami w postaci przyłączy w łazienkach. Taki drobiazg, zachcianka maleńka. Bo jeśli ja ich nie wymienią…to one same się…w drobny mak.
Pan w banku, bardzo miły zresztą, tez chciał mi dać pieniędzy na hipotekę. No niemożliwe, oporni ludzie. Miła pani stwierdziła, że jeśli jeszcze jeden pit przyniosę, i z 500 innych papierów, to może dostanę limit debetowy. Fajnie. To „może” bardzo mi się podoba. Przynajmniej nie mówią od razu, że nie.
Hmm….może powinnam umilać czasu jakiemuś starszemu panu, opowiadając mu bajki, i podnosząc jego męskie ego. Zna ktoś takiego miłego staruszka, który chce spędzić czas w towarzystwie puszystej (cudny eufemizm) piwnoookiej brunetki, słodkiej i inteligentnej ( o ile to ma jakieś znaczenie)?:-) Polecam się.:-)

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Buty

18 mar

Pojechałam rano do wielkiego sklepu kupić buty. Z mocnym postanowienie, że nie będą to żadne pantofelki na obcasie, a jakieś takie zwykłe, do biegania, łażenia na spacer. Przymierzałam, nosem kręciłam…oczywiście to, co wpadało mi w oko ani rusz nie pasowało do moich wcześniejszych zamiarów. Jednak wreszcie wybrałam. Włożyłam do wózka. Jeszcze drobne zakupy. Kasa. Towary na taśmie. Płacę. Zapinam wózek. Wychodzę ze sklepu. Ktoś woła „Proszę Pani!!!” Odwracam się. Mężczyzna, który przy kasie stał za mną. „Nie wzięła Pani zakupów”. Patrzę na niego…chyba trochę dziwnie, bo pyta „Wszystko w porządku?” „Tak…wszystko w porządku…”. Odpowiadam, biorę rzeczy i wychodzę ze sklepu. Samochód. Szybka jazda. Słońce świeci…a jakoś mgliście przed oczami.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bajka

16 mar

Opowiedz mi..opowiedz mi bajkę o tym, jak czas sączy się niepostrzeżenie między palcami, odmierzany poruszeniem rzęs. Opowiedz mi, jak wiruje lekki jazz pod ceglanym sklepieniem, owijajac się wokół dymu z papierosa. Opowiedz mi..opowiedz mi o deszczu ciepło-wieczornym rytmicznie szumiacym w zapachu akacji…o gwiazdach na płycie Rynku, zgubionych w krętych uliczkach mierzonych długoscia kroków. Ile promyków odbija karafka z czerwonym winem? Opowiedz…jak się siedzi na nagrzanych dniem, kamiennych schodach, opierajac głowę o stary portal, z zerkajacymi diablątkami, wtedy, gdy noc szepcze mi do ucha niepoprawnie a czerwień wina przepływa przez mnie…Opowiedz, jak odsuwasz kosmyk z mojego policzka, żeby dokładnie widziec, co myślę…Opowiedz mi o tym, jak trzymasz mnie, kiedy w moich obcasach jest o jeden kieliszek wina za dużo, i kiedy chcą tańczyć swoim własnym rytm na Kanoniczej…I opowiedz o śpiących gawronach w wysokich gniazdach na Plantach. O kotach na bezszelestnych łapach wędrujacych własnymi ścieżkami. O tej małej dziewczynce, która uparcie, i wbrew zakazom opiekunki wdrapuje się na wysokie schody. Opowiedz jeszcze o słońcu odbitym w wodzie, leniwej fali na Wisle. Głupich gołębiach i zawadiackich wróblach. I o jaskółkach na Poselskiej, krążących tuz nad zimią, piszących w powietrzu swoją wolność. Opowiedz o widoku z Twoich okien, o dachach i chmurach. Opowiedz…lubię Cię słuchać…

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lęk

14 mar

WTC.Irak.Madryt. Czy mozna byc obojetnym? Czy można się nie bać? Czy można nie myśleć, nie pytać dlaczego? Skąd? Co mogę ja, kobieta po trzydziestce? Jak mam wychować dzieci? Jak nauczyć tego co dobre, i tego co złe? Gdzie leży granica? Jest sztywną linią, czy płynną? Relatywizm to wygodne ubranie, ale czy prawdziwe i słuszne?
Tak mało wiem. Tyle pytań bez jednoznacznej odpowiedzi.Czasem się boję.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nowe

12 mar

Moja Smoczyca miała wczoraj zaliczyć dwie oblane kartkówki. Pojechaliśmy do szkoły wcześniej, wstając w środku nocy, z wielkim bólem. Czekałam na wieści od niej, trzymając kciuki. I nic. Pisze sms, i nic. Odbieram Smoki ze szkoły, a Smoczyca każe mi zgadywać co dostała z poprawy. Nos jej się błyszczy z radości…więc wiem, że zdała. Nie zgadłam za pierwszym razem, głosem drżącym z radości i dumy moja córka oświadczyła. „Piątki dwie, Mówo”. Oszalałam z radości. Ech, cudne są takie niespodzianki. Rozpraszasz smutki, Córuniu…
Teraz siedzi u koleżanki, chłopcy się bawią. W kubku herbata z miodem i cytryną. Za mną dwa dni, wreszcie słoneczne. Aż boję się pomyśleć, że to wolnym krokiem idzie wiosna. Jeszcze skorupa śniegu w mniej nasłonecznionych miejscach gruba. Ale coraz cieplej i słonecznej. Już niedługo…
Zrobię dziś porządek w dokumentach, przejrzę biurko. Wyrzucę stare szpargały.W głowie kołacze się artykuł, do nieistniejącej już gazety. Wcale nie grzeczny i poprawny. Pazurzasty, ironiczny, gorzki….Jeśli znajdziemy kogoś…zarejestrujemy sie na nowo i może znów się zacznie..pisanie, ukadanie, druk…
Układam sobie z wolna w głowie to, co mnie dręczyło przez ostatnie miesiące. Teraz…zamknięte rozdziały, jasne sytuacje. Choćby smutne, lepsze od zawieszenia i pustych słów.
Zaczyna się wiosna. Coś nowego. Zaczynam znowu budować siebie.
Tak, Gwerde…jeszcze będzie…nie wiem jak, ale będzie.

Gdy siedzę i patrzę na padający śnieg
Wcale nie brak mi Ciebie
Słyszę głosne śmiechy bawiących się dzieci
I nie myślę wcale o Twoim uśmiechu
Jeśli nie wrócisz, będziesz wspomnieniem z oddali
Gdy za moim oknem gasną właśnie światła
Gasną Twoje oczy, co mnie opetały
Wcale nie brak mi Ciebie.

Norah Jones

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

I

10 mar

gdzie poprzednia notka? He? Te, blog contra me? :((

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

To

10 mar

już jest koniec. Nie mamy nic. Jesteśmy wolni. Możemy iść.
Zamienić liczbę mnogą na pojedynczą, i będzie Liskaa. Nie ma wiosny…nie ma już gazety…
A ja……siedzę na półce, i macham nogami. Nie zejdę. Nigdy w życiu.
Bo ja jestem…proszę pana na zakręcie…

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Riposta

07 mar

Przecież ja, pyskata baba nie mogę pozostać obojętna, kiedy ktoś chce mi „dokopać” i jeszcze się ma zamiar „czepiać” RJ45, macho , mam nadzieje, że nie będziesz zdegustowany cytatem.
Tak, potrzebne są kontrasty. Ciepło i chłód, wzloty i upadki, jak piszesz, RJ45. Ale potrzebna jest tez przejściowa faza. Potrzebna jest równowaga. Spokój. Ale czasem zdarza się tak, że jest więcej negatywów. I wtedy rozpaczliwe tęsknie za tym, co pozytywne. Cukierkowe? Naiwne? Nie sądzę. Każdy człowiek odczuwa potrzebę szczęścia. Jest ono ulotne i delikatne. Jak piórko na dłoni. (Kocham te piosenkę). Jeszcze ciągle potrafię łapać te piórka, jeszcze ciągle chce je dostrzegać. Co nie wyklucza tego, co napisałam w poprzedniej notce. Jest mi szaro. Teraz. Kiedyś pewnie to się zmieni. Szaro jest przecież przed świtem. Szarość mimo wszystko pozwala widzieć zarysy, kontury, choćby cienie rzeczy. Piszesz o cierpliwość…to nigdy nie była moja mocna strona. Zawsze gdzieś za czymś biegłam. I może masz rację…ale nie umiem być cierpliwa widząc jak czas przecieka między palcami. Bunt? Czy całe to pisanie, a może większa jego cześć nie jest buntem? Czy też raczej wyrazem? Nie ma we mnie takiej rzeczywistej zgody na to, co jest. Zapewne jest to raczej buntowanie się w sferze mentalnej. Jednak jest. Ryzyko..bunt…a może lepiej zamienić to na wygodny fotel, wyprzedać marzenia, pragnienia, powiedzieć, że skoro mam już tyle, to wystarczy mi? Że do szczęścia nie trzeba nic więcej? Minimalny maksymalizm? Może bym tak chciała…ale nie umiem. Tak, jak nie umiem czekać. Powtórzę ..teraz mi szaro, ale wiem, że to tylko zatrzymanie, chwila, potem będzie inaczej. Ciemno, czy jasno? Nie wiem. Inaczej.
W gruncie rzeczy, polemizujące ze sobą…w wielu punktach jesteśmy zgodni. Tylko…tylko..u mnie pierwsze w pisaniu są emocje…u Ciebie myśli. I to nie jest zarzut. Dla mnie notki to czasem zapis chwili, wrażenia, impresji, niekiedy pewnej kreacji, czy tez konwencji. Takie puzzle…ze mnie.
A może masz racje, Gwerde…może to kwestia wiosny..zapachu, słońca i wiatru. Delikatności pierwszych paczków, tajemnicy kiełków. Może to to i to :)

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Do Satine :)

04 mar

Prysznic był zimny. Do bólu lodowaty. Ale jednak, obudził, pokazał właściwą perspektywę, właściwe miejsce, albo raczej jego brak. Ochłodził mnie z taką skutecznością, z jaka woda gasi płomień w małym ognisku. Więc, jestem chłodna. Nie czekam, nie płaczę, nie myślę, i nie rozważam już. Po prostu…jest, jak jest. Świat poszarzał, stracił kolory. Sama banalność. I rzeczywistość, bez miejsca dla bajek. Nie tupię, nie walczę, nie krzyczę…jestem…taka szara, jakby mnie nie było zupełnie.
Tak, Śliczna Satine…smutno, inaczej niż kiedyś, ale nadal smutno. Szaro. To w środku.
A na zewnątrz? Na zewnątrz wygładzam spódnicę na biodrach, odrzucam niesforne włosy, maluję usta czerwoną kredką…błyszczyk…zapach…cień rzęs…obcasy. Wysoko podniesiona głowa. Promienny uśmiech. Czerwono-szaro? Ładnie mi w tych kolorach.

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS