RSS
 

Archiwum - Maj, 2004

Listy

26 maj

Widzę twoje odbicie w szybie podzielonej szprosami. Pochylone czoło, oczy utkwione w zwitku papieru. Czytasz list. Mocno zaciskasz palce na tej małej karteczce. Niesforne kosmyki wymykają się spod kunsztownie upiętej fryzury. Złote światło pogodnego popołudnia sączy się przez otwarte okno, nasyca sobą czerwień ciężkiej kotary, niedbale przerzuconej przez ramę okna, wydobywa złote blaski z twej sukni, i włosów. A ty czytasz. Skupiona, zapatrzona w zwitek papieru. Trochę pognieciony. Czy dostarczony przez posłańca przed chwila, czy tez po raz kolejny czytany? Wiem, jak analizujesz każde słowa, jak czytasz między wersami. Dla Ciebie nie ma znaczenia widok za oknem, słońce, zapach owoców leżących tuż obok… Twój świat istnieje teraz na małej karteczce. Przemierzasz archipelagi słów, laguny zdań. Odkrywasz sobie samej nieznane ziemie, dając im imiona twoich emocji, i Twoich marzeń.
I jesteś taka bliska w tym czytaniu. Czy różnimy się aż tak bardzo, ja, kobieta na początku XXI wieku, i Ty, w XVII? Czym? Strojem? Fryzurą? Tak…teraz inne formy przekazywania myśli na odległość…może sms, może mail…ale to napięcie, oczekiwanie i skupienie jest takie samo. Może, wbrew pozorom świat nie zmienia się tak bardzo. A może…niektóre uczucia i emocje są stare jak on sam…albo i starsze.
Vermeer van Delft „Dziewczyna czytajaca list”

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

………..

25 maj

Desiderata
Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,
jaki spokój można znaleźć w ciszy.

O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie,
bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.

Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych,
nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść.

Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.

Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały,
zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie.

Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany,
będą dla ciebie źródłem radości.

Wykonuj swą pracę z sercem, jakkolwiek byłaby skromna,
ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.

Bądż ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa,
niech ci to, jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty.
Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.

Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia,
ani nie podchodź cynicznie do miłości,
albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.

Przyjmij spokojnie, co ci lata doradzają,
z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.

Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.

Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy.
Masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie,
wszechświat jest bez wątpienia na dobrej drodze.

Tak wiec żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek się trudzisz
i jakiekolwiek są twoje pragnienia.

W zgiełku i pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.

Przy całej złudności i znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.

Bądź uważny. Dąż do szczęścia.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zycie

22 maj

Dziś „Wysokie obcasy” Tutaj lekarz nie jest BogiemCzy rzeczywiście nie jest? Mimo częsciowo wygranego procesu? Nasze, specyficzne polskie piekło, z pozorną moralnościa podszytą okrucieństwem.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sroka

21 maj

Smoczyca stała na schodach szkoły, obejmując troskliwie spore pudło, obklejone kolorową bibułą.
„Mamo!!! Mam srokę, ona jest chora…i…musimy z nią jechac do lecznicy” Trochę mnie to przeraziło, bo myszoskoczki juz mielismy, swinke morską tez, królik równiez miał u nas swoje wczasy, ale sroka??? I co kot na to powie? Zajrzałam do pudła. Siedziało ptaszysko w kącie, nastroszone, z dziwnie przekręconą głową. Nawet się nie ruszała specjalnie. Nic nie zostało ze sroczej elegancji, wytwornosci biało-czarnej.
Westchnęłam, zapakowałam srokę do bagażnika, i pojechaliśmy. W drodze dowiedziałam się, jak moja córka ją wypatrzyła,i jak na nią polowała.
Lecznica, miła pani doktor . Wzięła ptaszysko do ręki. Nawet nie próbowała się trzepotać. Wirus, atakujący układ nerwowy, sprawił przykurcz karku, zesztywnienie przełyku. Smoki patrzały wielkimi oczamu na badanie, na ptaka, prawie całkiem bezwolnego.
Nic nie można zrobić…należy uśpić. Nie da sie wyleczyc. Nawet przełykac nie może. Cóz mielismy zrobić….zostawiliśmy srokę, i wyszliśmy. Smoczyca przytuliła się do mnie z mokrymi oczymi…mały Smok…”Mamo…ptaszek…” …łezki. Średni dzielnie się trzymał, udawał, że..nic to.
Ale…wszyscy mieli łzy w oczach, ukradkowe, jawne, i niby przypadkowe.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dywagacje z paranoją pod rękę

19 maj

Dobry humor gdzieś…przepadł. Szukałam pod łóżkiem, wsród kurzu, książek, gazet, filiżanek po kawie. Zaplątał się w sączącym się przez zasłony świetle, i znikł. Różowe okulary..bardzo niedopasowane, spadają z nosa. A wszystko przez słowa. Czytanie między wersami, niekończące się analizy i interpretacje, prowadzące wprost do absurdu. Nie myślec, wyłaczyc rozum…a demony…chyba on je bardziej tworzy. Ich skrzydła są ciągle blisko.
Być tylko czuciem, wyrzucić warstwę intelektualna i słowną. Myśleć tylko krawędziami rąk, zapachem, miękkością, rytmem oddechu, szumem krwi, pełnością ust.
Słowa…to tylko szeregi fonemów, lub liter. Dowolna manipulacja..moja lub nie moja. Nie ma świata, którego nie mogłabym za ich pomocą stworzyć…tylko, po co?
Czy to nie paradoks, że chcę czegoś, co najbardziej absurdalne? Możliwe tylko w nikłym wymiarze? A przecież…Choć piórko, to na jeden moment chce je zamknąć w dłoni, a potem…leć.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sen

16 maj

Śni mi się…bez końca..ciepło…zapach….iskrzące powietrze…krople usmiechów w deszczu…chowa mnie w swoich oczach…na samym dnie…nie pozwala odejść.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Uciekam

12 maj

Cięzar powietrza jest zmienny. Dziś nieoczekiwanie wielki. Gęsty jak mgła. Sprawia, że nie można oddychać. A przecież…nic. Nic się nie stało, nic szczególnego. Z otwarciem bramy jego garażu chłód wchodzi do domu, opar mgły sączy się cicho. Tylko latarki mojej złosci lśnią, iskra złych emocji wisi w powietrzu.
Zaparzam kawę, próbuje czytać, uciekam do ogrodu, zajmuje się róznymi czynnosciami, żeby tylko jakos zagadac czas…do wieczora, do rana, do wyjazdu. A potem, kiedy brama zamyka sie za…otwieram szeroko okno, wpuszczam wiatr…szepcze mi, jak dobry przyjaciel…cicho…juz spokojnie. Rozczesuje mi włosy, makijaż oczu…czasem zapala w nich iskierki. Do następnego przyjazdu.
Wtedy znów uciekam…w krzątaninę, w wyjazdy ze smokami…we własne wyjscia. Dalej, budując mur, którego juz nie da sie przeskoczyć…bo i po co? Inni ludzie po obu jego stronach.
Zamknęte szczelnie moje myśli, pieczęcie na drzwiach. Zamki. Nie ma pary zapasowych kluczy.
Czasem wsiadam w samochód, i jeżdże bez celu po drogach zaplatanych. Dawniej…prowadziła mnie wstążka autostrady, tam, i z powrotem. Bez ostrości w oczach i bez granicy bezpieczeństwa.
Ale ciągle…ciągle coś mi szepcze…”uciekaj”..uciekam więc, do siebie.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dziś

06 maj

Torebeczki kolorowe, ze schowaną energia, kolorem, zapachem. Dziś każdej przydzielę właściwe miejsce. I niech groszek wędruje i pachnie cudownie, delikatnie drżąc, niech nasturcja wije się gorącym płomieniem, niech powój chłodnym fioletem snuje się wzdłuż płotu, a drobne, białe kwiatuszki smagliczki zaplącza się między irgami.
Posiane przez Smoczycę słoneczniki już kiełkuja, rosną w oczach. Maciejka nie pozostaje w tyle. Ech….co by tu jeszcze? :)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Orawskie impresje

05 maj

W sobotę wpakowałam Smoki w samochód, i tajemniczo milcząc zabrałam je na Słowację. O celu naszej wycieczki dowiedziały się tuz przed granica, wcześniej jęcząc niemiłosiernie w koszmarnym korku. Ale radość była ogromna. Zwiedziliśmy wspaniały zamek Orawski Hrad. Cudem jakby wiszący na skale. Inscenizacje walk rycerskich, scenki z życia, kowal kujący przeróżne rzeczy, koronczarka, garncarz pokazują, jak przed stuleciami to wszystko funkcjonowało. Smoki zachwycone oglądały komnaty, broń, ale i faunę orawska, która tez ma swoją ekspozycję w olbrzymim zamku. Tylko jeden zawód je czekał….nie było sali tortur. Tak, to Smoki zdecydowanie rozczarowało. Potem uroczy spacer lasem w pobliżu Zuberca, znalezione leśne jeziorko, błyszczące, i schowane w zieloności. Łąki pełne kaczeńców i pierwiosnków, ledwie zielonkawe drzewa, i majestatyczne góry nad tym wszystkim. Przepięknie. Następnego dnia skansen wsi orawskiej, stareńkie chaty z różnych regionów, kościołek, i nawet kostnica. Smoki pierwszy raz widziały stara, szkolna izbę, z tabliczkami do pisania. Malutkie okienka, naczynia z innego czasu. Zresztą, samo położenie skansenu jest cudne, w dolinie nad górskim potokiem. I gęsi, kozy, owce, jak prawdziwa wieś. Smoki były zachwycone.
I było cudownie, mnóstwo wrażeń, przyjemnych chwil, śmiechu. Dobrze mi z moimi dziećmi…co nie znaczy, że czasem nie mam ochoty ich udusić we własnym sosie.
Siedziałam z nimi pierwszego wieczoru w małej cukierence, pod parasolami. Smoki z lodami, ja z kawą. I tak sobie myślałam…że dawniej patrzałam z zazdrością na inne rodziny, gdzie mama, tato i dzieci. Na wszystkich facetów z dzieciakami na kolanach, czy tez bawiących się z nimi. Teraz…nie zazdroszczę już. Nie jest mi pusto. Wręcz odwrotnie. Cudownie mi z moimi Smokami, lubię być tylko z nimi.
Powrót w jeszcze koszmarniejszym korku. W domu chłodne cześć, cześć. I pytanie, którego się przecież spodziewałam. „Nie zepsuliście samochodu?’ „Ile wydałaś?” Dopiero potem gdzie byliśmy i co widzieliśmy. Jakieś 10 minut zdawkowej rozmowy z dziećmi, i zniknął w swoich papierach. I przecież wiedziałam, że tak będzie, bo zawsze tak jest. A mimo to, smutno. Nie ze względu na mnie. Ja jestem niezależna, nie pragnę jego zainteresowania, czułości, czy nawet serdeczności. Bo tego nie ma. Ale…dlaczego nie może mieć tak podstawowych uczuć dla dzieci?
Obiecuje sobie, od wielu lat, tak wychować moje Smoki, żeby zawsze umiały powiedzieć „kocham, tęsknię, lubię” Żeby umiały okazać swoje uczucia. Bo bez tego człowiek jest kaleką. Żal mi go. Choć moje serce jest dla niego puste, i chłodne ( no piękny patetyzm, proszę Pani)
Ale mimo wszystko…mam zachcianki …np. takie…jeszcze kiedyś poczuć się kochana kobietą. Nie nadmienię, że nie o nim to piszę.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS