RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2004

Bez żadnych pytań

30 lip

Przecież niebo nie będzie mniej niebieskie..?
Przecież czas będzie nadal płynąć..?
Przecież zapach maciejki nie zwietrzeje nagle…?
A wino w kieliszku nie straci czerwieni…?
Przecież nadal będę chodzić ulubionymi ulicami…?
Wiatr będzie nadal fruwał…
Buty te same, i kredka podobna
I przecież…nie stało się nic….?
Przywiązując tracę…więc leć.
Nie mogę zatrzymac chwili, ani rzeki, ani siebie. Ciebie też nie. Leć.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Biblioteka

28 lip

Półki wzdłuż ścian. Stare, angielskie wnętrze z obrazem ogrodu w ramach okna. Kurz wirujący w świetle. Grzbiety książek z zagubionego katalogu. Przypadkowa kolejność. Książki przyjaźni, miłości, dnia codziennego, zdrady i pożądania, radości i smutku. Powieści jak rzeka. Nowelki. Encyklopedie. Tomiki wierszy. Okazałe woluminy, wydawnictwa broszurowe. Białe kruki z zamkniętymi skrzydłami.
Wędrując wzdłuż półek dotykam grzbietów z tytułami, napisami zatartymi przez czas, przez palce. Inne błyszczą jeszcze nowością. Trzymam w rękach ostatnio czytaną książkę, patrzę na ostatnią stronę, ostatnie linijki druku. Powoli zamykam. Odkładam. Ta, która stoi obok jest jeszcze nie otwierana. Pachnie papier, biel kartek nieskażonych drukiem bije blaskiem. Brak ilustracji. Wypełnianie treścią korci. Kusi. Prowokuje. Ale………………………………………………..
(miejsce na wpisanie treści)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Z ostatniej chwili

27 lip

Pojechali na wakacje
wszyscy nasi koloniści
Gdy nie ma dzieci w domu
To jestesmy niegrzeczni…:-)

I tak będzie. Póki co, idę spać.:)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Szukam mężczyzny na 1/2 etatu:)

26 lip

Powinien chociaż być:
-

fascynująco inteligentny,
- błyskotliwy,
- nieco złośliwy i ironiczny,
- nigdy letni : żar lub lód,
- inspirujący,
- cierpliwy!!!
- tolerancyjny i wyrozumiały,
- posiadający wewnętrzny spokój, ale i tę iskre, która zapala działanie,
- pełen niespodzianek dla mnie,
- zaskakujący,
- niech umie przegadać ze mną cała noc,
- musi znać się na dobrych winach, bo ja tej umiejętności nie posiadam,
- zmysłowe, czułe dłonie są nieodzowne,
- podobnie jak usta,
- iskierka szaleństwa w oczach jest konieczna,
- i moje w nich odbicie,
- a jego w moich,
- zdecydowany,
- inicjatywny,
- nieco dominujący ( hmmm….)
- własne zdanie, i własne pomysły, tudzież umiejętność negocjacji ze mną,
- radość i zachwyt z kropli deszczu, albo biedronki na ręce i innych cudów, dużych i małych,
- oczy szeroko otwarte,
- zapach….
- droga opuszków palców…
- wewnętrzne ciepło dłoni….
- zaplątanie do świtu…albo jeszcze dłużej……
- i to…zagłębienie pod obojczykiem
- cień zarostu…szorstko-czuły
- niespieszność dotyku
- gwałtowność wiatru
- i…………………………….
- ………………………….
- ………………………

Wszelkie poważne ofert proszę składać pod niniejszym adresem: liskaa1@poczta.onet.pl
Wszelkie inne wymagania, które wpadną do mej szalonej główki będą uzupełniały te listę na bieżąco.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Usmiecham się

17 lip

do siebie, wewnętrznym uśmiechem
dzieci
kota
słońca
rozmów
nieco wyprostowanych ścieżek
nienapisanych i otrzymanych maili
do chmur
nalesników, które za chwile zacznę smażyć
ludzkiej życzliwosci
moich przyjaciół tych bliskich i tych dalszych
mapy Słowacji, która leży pod moim łóżkiem,
drogi, która zawinie się w kierownicę, i poprowadzi między górami
Ech….uśmiecham się.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Drobne

14 lip

Spadam srebrną kaskadą
Ziemia
Odbita we mnie
Ja w ziemi
Prosi o miękkość
Srebra lusterka
Odbijają
Myśli
Włosy
Ramiona
Prośba o ziemi
Spokojny bieg
Słońcem wygrzane leżenie
Zapachem zamknięte dłonie

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wróciły!!!

13 lip

Są. Wróciły. Moje Smoczydełka. Opalane, przypalone, zmęczone, pełne wrażeń, opowiadające z ledwo otwartymi oczyma. Ruch, śmiech, szybkie mycie, piżamki, prztulenia, całowanie…ech….sama słodycz. Jutro się zacznie zwykły gwar, pewnie będą się kłócić, marudzić, jęczeć i nudzić. Ale będą się też przytulać, opowiadać o tym czasie bez mamy. A ja będę się znów dziwić, jakie te rączki delikatne, pełne najcudowniejszego ciepła na Ziemi, będę zdumiona patrzeć, jakie te Smoki już duże, że moja córka do ramienia mi sięga, maluje paznokcie, że Średni Smok wie, gdzie jakie narzedzia są w domu, i co w jaki sposób uruchomić. Że najmłodszy Smoczek tak szaleje na wielgachnym rowerze, stawia się, i zadziera ze wszystkimi, ale wieczorem, kiedy juz wycałowany i wyprzytulany leży w łózku, wyciaga rączki po najmilszego Misiulka i Jeżyka.
Ech….to jest największy cud, jaki mnie spotkał w zyciu. I ten cud ciągle trwa. Moje, najbardziej moje Smoki:)

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dziewczyna z perłą

11 lip

Zachwyt? To mało. Wyjątkowy film. Każdy kadr jak obraz doskonale skomponowany. Każdy cień, i każdy blask, każda barwa ma uzasadnienie. Perfekcja. Gdyby sam Veermer był reżyserem i operatorem…sądzę, że rezultat byłby podobny. Spokojna, niespieszna narracja, wtopiona w nią muzyka. I emocje, biegnące pod powierzchnią. Fascynujące. To się nazywa zauroczenie? Tak, to właśnie to.
A potem capuccino, szarlotka na ciepło, rozmowa, miły nastrój, deszcz na Rynku, rozpuszczone w nim świtała latarni. Droga do domu, parujący asfalt, Badalementi i „Miasteczko Twean Peaks” w głośnikach….ech…takie wieczory lubię. Ale…wcale jeszcze nie idę spać.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kino

11 lip

Mam wakacje. Smoki z Bywającym wracają dopiero jutro, wiec, korzystam z okazji, i lenię się ponad wszelka miarę. Dziś obudziłam się o 11, co wcale nie spowodowało gwałtownego przyspieszenia. Kawa, śniadanie do łóżka, z kotem, i Egipcjaninem. Bardzo miłe towarzystwo. Leniwe przeciąganie się, wreszcie wstawanie, gazeta, i repertuar kin. Było już po 12. Hmmm…”Dziewczyna z perłą”, godzina 13, czemu nie? Dawno chciałam się na to wybrać, a że samo południe, i nikogo nie udało się zwerbować, więc postanowiłam pojechać sama. Jeszcze tylko jakaś bluzeczka, rzęsy, cień miłego zapachu, i byłam gotowa. Pojechałam. Przeszłam się uliczkami, myśląc o tym, ze po filmie siądę sobie w Dymie, wypije kawę, i z przyjemnością poprzyglądam się ludziom. Niespiesznym krokiem dotarłam do kinowej kasy. Pani podaje mi bilet, ja sięgam do torebki…i….nie ma portfela. Nie ma, torebka mała, portfel czerwony, więc, nie da się go nie zauważyć. Nie ma, i już. Uśmiecham się, i dziękuję za bilet, wychodzę na ulicę. I już wiem, że środki płatnicze, te szeleszcząco-dzwoniące, i te plastikowe, zostały w wielkim torbiszonie, z którym wczoraj robiłam zakupy na targu. A ja…nie przełożyłam portfela do torebki. I tak oto film przeszedł mi koło nosa.
Pojechałam do przyjaciół, rozmawialiśmy, śmiechu było co niemiara, i pyszny, jak zwykle u nich obiad. A kino będzie, tyle, że o 20.15, „Pod Baranami” i film ten sam.
Tak, tak, wiem, jestem roztrzepana…hmmm….na szczęście, tylko roztrzepana.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Konie

07 lip

Smoczyca siedziała 5 dni w stadninie, z ukochanym konikami. Dziś wieczorem ją przywiozłam do domu, razem z jej przyjaciółką od serca, Karoliną. Nawet się specjalnie nie ucieszyła na mój widok, kiedy przyjechałam. Była zachwycona tym krótkim pobytem. Rośnie z niej koniara, a ja się cieszę. Buzia opalona, nogi poobijane, oczy rozpromienione. Cała wakacyjna radość. Teraz już śpi, po opowieściach, jak to ukochany Wiosnek się z nią przewrócił, jak to Wist nagle zachorował, jak Wesołka skaleczyła sobie nogę, i o tym, jakie źrebaki rozkoszne, jakie psy łagodne, koty mruczące. O pani Basi, i pysznym jedzeniu, o jeździe wozem…o całej masie cudownych, intensywnych wrażeń. A ja słuchałam, patrząc na moją córeczkę, i myślałam sobie, jaka już duża, dzielna, jak to dobrze, że ma swoja pasję. I również o tym…że oddala się w tym dorastaniu, ma swój świat, swój krąg spraw, rzeczy, przeżyć, coraz bardziej oddzielony ode mnie. Ale daje mi do niego klucze, a ja staram się brać je delikatnie, i uważnie A przecież tak niedawno jeździłam z nią na Kasinkowe wakacje, tak niedawno skakała z murka na wodnej tamie w moje ramiona, fascynowała się rowerem i huśtawką. Ech…a teraz…pastelowa, złoto-błękitna, moja kochana dziewczynka.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS