RSS
 

Archiwum - Listopad, 2004

„Złe wychowanie”

27 lis

Almodovara. Wbija w fotel, przykuwa oczy i umysł. Tak bardzo, że nie chcę psuc moich wrażeń jakąkolwiek próbą recenzji.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Duma

23 lis

Smoczyca ma przyjaciółkę 0 Kamilę. Mieszkają o jakieś 100 m od siebie. Dawniej widywały się z niezwykła częstotliwością. Dzwoniły, sms-owały, razem jeździły do stadniny. Rodzice Kamili zabierali czasem Smoczycę na jakieś wypady, czasem ja Kamilę. W weekendy dziewczynki wspólnie przechodziły z jednego domu do drugiego. Tego lata pojechały razem na kolonię. I coś jakby się nadkruszyło. Smoczyca rozżalona zeznała, że Kamila przy innych dzieciach zachowuje się jakby była bardzo dorosła, śmieje się ze Smoczycy i w niczym nie przypomina przyjaciółki. Pocieszałem moje dziewczę, bo doskonale rozumiem, jak bardzo taka nagła odmiana kogoś bliskiego boli. Uznałyśmy, ze pewnie czas to jakoś zmieni. I rzeczywiście, wyglądało na to, że wszystko wróciło do normy. Rozpoczął się rok szkolny. Kamila zmieniła stadninę, skończył się wspólne wypady. Telefony od jakiegoś czasu ustały całkowicie. Kilka razy próbowałam wyciągnąć od Smoczycy, czy się nie pokłóciły, ale bez skutku, moje indagacje nie przyniosły rezultatu. Ale…do czasu. Któregoś popołudnia siadłam na jej łóżku, z filiżanką kawy, i zaczęłyśmy rozmawiać, skacząc z tematu na temat. I tak, małymi kroczkami doszłyśmy d Kamili.
Błękitne oczy schowały się pod długimi rzęsami; „Ale nikomu nie powiesz? Bo to Kamili sprawa, nie powinnam o tym mówić”
„Nie powiem”
„Bo wiesz….Kamila pali papierosy. I kiedyś mnie też częstowała” W tym momencie zapaliła mi się czerwona, alarmowa lampka. „I co, smakowało Ci?”
„No wiesz!!! „ Pełny oburzenia głos: „Przecież ja wiem, że nie należy palić. A jak czuję dym, to mi się niedobrze robi. A Kamila powiedziała, ze dziecko jestem, bo nie wiem, co dobre, i nie chcę spróbować. Sama jest dzieckiem, skoro uważa, ze papieros to bycie dorosłym”
Osłupiałam po tej tyradzie. I głowę zadarłam w górę, ze takie mądre dziecko mam.:))

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ochyda

22 lis

To mi się zupełnie nie podoba. Rozbuchana, świąteczna atmosfera sklepów i miasta. Choinki, lampki, jankeskie świąteczne bo ja Jingle bells ani tym podobnych kolędami nazwać nie mam zamiaru. Robię zakupy w Makro, a za moimi plecami słania się trzech gości w czerwonych rubaszkach i zawodzi chwiejąc się okrutnie jakieś pioseneczki niby to świąteczne. Goście oczywiście, nieprawdziwi, tylko takie ożywione lale, przepasane krajką. Bańki przeróżne, ze Statua Wolności, z hamburgerem, z zupą pomidorową. I nawet z postaciami ze Shreka. Shreka osobiście uwielbiam, bo jak tu nie kochać zielonego ogra and company, ale dlaczego mają wisieć na mojej choince? .Światełka ułożone w kształt reniferów, w tym sezonie koniecznie muszą się poruszać, smętnie kiwając szyjami.
I chcesz człowieku czy nie, duch Świat dopadnie Cię w każdej chwili. I co można poradzić na to, że tak bardzo żal czasu, kiedy czekało się z niecierpliwością na pierwszą gwiazdkę? Teraz, ponad miesiąc przed Bożym Narodzeniem Święta włażą do domu oknami, drzwiami, balkonami. Niemal przez komin, jak anglosaski Mikoaj. A gdzie ten poważny, ale dobrotliwie uśmiechnięty człowiek, w biskupim płaszczu, z pastorałem i mitrą na głowie? Toto w czerwonych gatkach i kusej kurteczce ma mi go zastąpić? Mnie? I moim dzieciom? I jeszcze Mikołaj pod choinkę? Przecież pod choinkę prezenty przynosił Aniołek. Cichutko wpływa przez uchylone okno, dzwoniąc lekko dzwoneczkiem, ze to już czas zajrzeć pod drzewko. A św. Mikołaj odwiedzał nas 6 grudnia, wkładając prezenty pod poduszki. Listopad i grudzień to był czas tęsknienia za Bożym Naradzeniem. I może dlatego wtedy te Święta był najbardziej świąteczne , pełniejsze i mniej komercyjne.
Pomarudziłam. Ale…mnie się to naprawdę bardzo nie podoba.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Naprawdę,

20 lis

obiecuje juz wkrótce napisac nową notkę:)

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

:(

10 lis

„Muszę koniecznie schudnąć” powiedziała Liskaa sięgając po kolejne ciasteczko.
Nie cierpię siebie w takich chwilach. Dniach, tygodniach etc. I jestem na siebie makabrycznie zła. A Ty się nie śmiej, bo będę warczeć:(

 
Komentarze (29)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Idol

09 lis

Wędrowałam z nim starożytnymi szlakami wojen, paktów, podbojów, układów. Pokazywał mi jak bardzo powtarzalna jest historia ludzkości. I zarazem, jak bardzo indywidualna. Wskazywał, że przeszłość to wcale nie zbiór dat i faktów. To również myśli, emocje, przeżycia ludzie, którzy wtopili się w nią jak w bizantyjska mozaikę. Uczył, że kluczowym pytanie historii wcale nie jest ‘kiedy”, tylko „dlaczego” Szukał przyczyn. Wędrował ze starożytnym historykiem, a ja nieśmiało patrzałam na ślady dwóch par stóp nad Morzem Śródziemnym, oddalone o jakieś 2500 lat. I niezmiennie zachwyca mnie precyzja słowa, ciekawość, dociekliwość, sposób patrzenia na wydarzenia tak bezpośredni, poprzez spotykanych ludzi. Nie tylko tych wyjątkowych, znanych. Przez tych zupełnie anonimowych, szarych. Nabierają kolorów, przestają być tłumem.
A on pilnie im się przygląda, cyzeluje słowa, nigdy nie jest ich ani za dużo, ani za mało. Oszczędność obrazów sprawia, ze są wyrazistsze.
Podziwiam to pisanie, a może bardziej podziwiam pasję, która każe być tam, gdzie cos się dzieje, śledzić, przyglądać się z uwaga, ryzykować. Być w centrum wydarzeń. To mnie pociąga. Może w następnym wcieleniu będę kimś takim jak on?
Ryszard Kapuścińki „Podróże z Herodotem”

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

:)

05 lis

Taki zwykły dzień, pełen bieganiny, wykonywania banalnych czynności, a mimo to…ładny. Urodzinki Małego Smoka, domowy etap, zatem, tort z ptasiego mleczka, i przede wszystkim wymarzony tirek. Bo mój syn kocha tiry, to w zasadzie obsesja.
Przytupał do mnie raniutko, kiedy jeszcze za oknem było ciemno, wtulił się kłębuszkiem ciałka we mnie, i spał. A potem, kiedy sama obudziłam się tuż przed budzikiem, zobaczyłam ogromne szeroko otwarte piwne oczy. Anielski uśmieszek, i pytanie „Mamusiu, a mogę prezent zaraz dostać?” Pewnie, że mógł, i dostał, choć zabawa nie pomogła nam w sprawniejszym wyjściu do szkoły. A w szkole zaproszenia rozdane dzieciarni na urodzinowe przyjęcie, które odbędzie się we wtorek w Anikinie. To takie centrum zabaw dla dzieciaków, istna dżungla.
I co jeszcze robiłam? Sprzatałam, prałam, prasowałam, ugotowałam żurek na obiad. Odebrałam nowe firanki dla Smoczycy i zapomniałam kupić żabek, wiec wracałam z połowy drogi.
I tak minął kolejny dzień, a ja uśmiecham się do tych wszystkich chwil. Jesień maluje na porannym niebie grafiki z nagich już konarów. Tylko w jednym miejscu po drodze do szkoły złocą się jeszcze brzozy, a drobne listki wirują z wiatrem. Mijając je uśmiecham się. Pewnie za kilka dni będzie tam siatka delikatnych i pustych już gałązek.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Moda

01 lis

Tej jesieni dominują ergonomiczne kształty, pokonujące opór najcięższego nawet powietrza. W kolorystyce główna role gra czerń. Śmiałe łączenia matu z wysokim połyskiem. Opływowe rysunki jednak łączą również w sobie trend, powiedziałbym, ekologiczny. Mianowicie, naturalne poszarpanie, odłamanie tam i ówdzie. Światła preferujemy z zatopioną róża bądź chryzantemą. To taki kwiatowy, romantyczny motyw. A wszystko po to, by ułatwić nam drogę do wieczności, by prościej, szybciej przedostać się na drugą stronę bytu. Zaopatrzeni w taki środek transportu, możemy tylko spokojnie czekać na koniec, w który i tak nie wierzymy. Bo i jak? Przecież obowiązkiem każdego obywatela planety Ziemia, jest życie w zgodzie z reklamą, jest gorliwe wypełnianie konsumpcyjnej misji. Mamy być zawsze młodzi, zdrowi, piękni. Świat, który nas otacza pozbawiany jest kantów. Wszystko opływowe, zaokrąglone, komfortowe. Poza top-modelkami, które niechcący przypominają o freskach w starych świątyniach, dance macabre. Ale to całkiem nieświadomie. Bo kto by myślał o tym, że kiedyś wszyscy pomaszerujemy w inny świat? Życie jest jedno, tu, i teraz, po nas choćby potop. Śmierć jest wymysłem starych, zgorzkniałych kobiet. Skutecznie wygoniliśmy ją z naszych domów, z naszej pamięci. Szpitalny parawan, sprzęt medyczny, pośpiech. Uda się? To kolejny plus w statystyce. Nie uda? Cóż, następny pacjent poprawi wynik nieumieralności. Gromnica to przeżytek w epoce energooszczędnych żarówek. Ciepły dotyk bliskiej dłoni, to takie niehigieniczne. Cała nasza reklamowa cywilizacja zaprzecza śmierci. I rozumiem doskonale Wolanda, kiedy na Patriarszych Pródach był bliski obłędu, gdy dobry poeta przekonywał go o nieistnieniu zarówno Boga jak i Szatana. To właśnie my, ludzkość w obłędzie zaprzeczania śmierci.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS