RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2004

Wróżba

31 gru

Pytasz, jaki będzie ten zbliżający się Nowy Rok? Będzie jak pudełko znalezione na strychu. Znajdziesz w nim zapach lata, zieleń wiosny, szalone barwy jesieni, skrzypiący rozgwieżdżona nocą śnieg. Będą w nim łzy, ale będzie i radość. Wyprostujesz różne drogi, będziesz podróżować, a za każdym zakrętem drogi zobaczysz trochę inną siebie. Nie będziesz już chodzić ślepymi uliczkami, choć i one są potrzebne. Czasem fala rozpaczy i żalu zbije Cię z nóg, będziesz wpadać w rewiry, gdzie dojmującym uczuciem będzie bezsilność. Ale zawsze, w jakimś zapomnianym zakamarku znajdziesz siłę, dzięki której znowu będziesz stać prosto. Będzie spokojnie, ale i burzliwie. Będzie trudno, po to, by potem było jasno.
Stoję z otwartymi ramionami i podniesioną głową. Czekam na Ciebie, 2005.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Smoczy Sylwester

31 gru

Szaleństwo sylwestrowej nocy trwa. Dzieci szaleją, bawią się, krzyczą i tupią, a ja się uśmiecham pod nosem. Smoczyca, z delikatnym makijażem, w krótkiej spódniczce wygląda ślicznie. Trzeba będzie chyba strzelbę kupić. Smoki męskie jeszcze postrzelone, w wiecznej opozycji do damskiej części imprezy. Bywający w swojej norze, a ja, jak widać w mojej dziupli. Dzieci szaleją pomiędzy. Siedem takich stworzeń, a mury się trzęsą. Niech się bawią, sama pamiętam, jak bardzo zawsze tęskniła do możliwości zaproszenia koleżanek. A ja…skoro spędzam kolejnego Sylwestra w domu, to przecież lepiej, ze dzieciaki mają własną imprezę, przynajmniej mam zajęcie, w domu gwar i hałas. Mam nadzieje, ze nie trzeba będzie za chwilę interweniować.
Swoja droga, nie bardzo rozumiem, dlaczego ludzkość właśnie w ten wieczór dostaje totalnego bzika. Cieszyny się z upływu lat? Z tego, że kolejny rok na naszym liczniku mija? Może i tak…Nie lubię tego wieczoru, choć tym razem jestem nim znacznie mniej zniesmaczona niż poprzednimi laty. Bo ja…powiem szeptem, że ciągle marzę o wielkim balu…ale i tak, dziś się uśmiecham :)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dziadkowie

28 gru

Smoki w czwartek wybierają się do dziadków. Bywający wymyslił. A ja nie chcę. Dziadkowie nigdy byli był specjalnie zainteresowani swoimi wnukami, tzn., moimi dziećmi. Dziadek jest mało zrównoważonym człowiekiem, babcia dewotką i histeryczką. Ja wiem, że to nie świadczy o moim szacunku dla nich, ale trudno zrozumieć, dlaczego szacunek ma się komuś należeć z urzędu czy tez z powodu siwych włosów. Stosunki między nami nigdy nie były dobre. Chyba nawet nie były poprawne. Ja od paru lat tam nie bywam i pewnie nie będę bywać. Do pewnego czasu większość kontaktów dzieci z dziadkami inicjowałam ja, bo uważałam, że moje z rodzicami Bywającego układy nie powinny rzutować na dzieciaki. Ale kiedy drogi dziadzio poszczypał Małego Smoka, tak, że wrócił do domu z siniakami na ręce, a potem czule go tenże dziadunio nazwał ni mniej ni więcej tylko skurwysynem, powiedziałam „Basta”. Bardzo trudno dzieci wtajemniczac w takie zawiłości rodzinnych animozji. Niemniej, powiedziałam, dlaczego nie chcę, by jechali. A Smoczyca okoniem, ze ona chce, i już. A ja…ja jestem zła, wściekła, rozżalona. Bo jak to jest, ze dzieci do nich lgną, mimo, ze dziadkowie nigdy żadną serdecznością czy zainteresowaniem się nie wykazali? Wiem, ze powinnam rozdzielać takie emocje, ale wiedza ma się czasem nijak do teorii. I nie dość, ze jestem zła, to jeszcze to okazuję w bardzo przejrzysty sposób. Raniąc wszystkich. Czasami nie mogę siebie znieść.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wigilijnie

24 gru

Już wszyscy śpią. Pachną Święta wszystkimi minionymi Wigiliami. Jedne dobre, inne takie, że nie chce się ich pamiętać. Dziecinne prezenty, mis, który gdy go przechylałam, mruczał. Blaski lampek choinkowych na suficie, zapach prawdziwej choinki. Dziadek smażący rybę, mama…mama zapach, kryształki na szyi, bordowa sukienka. Ręce pełne bezpieczeństwa, smukłe, piękne dłonie. Babcia od najpiękniej opowiadanych bajek. I ta ostatnia Wigilia, kiedy nie wiedziałam, ze w następnym roku od stołu siądę tylko z dziadkiem. A przeciez świece paliły się tak równo…Kiedy nie wyobrażałam sobie świata nich. A jednak, rzeczywistość potrafi płatac figle i sprawiać niespodzianki przekraczające możliwości naszej imaginacji.
Potem szereg dziwnych Świąt, spędzanych parę razy w Suchej, u moich wujostwa, potem, samodzielnie przygotowanych przeze mnie. Wreszcie Kraków, Święta z Babcią i Dziadkiem ze strony ojca. Pierwsza Wigilia po wyjściu za mąż…i potem ta, kiedy moja Smoczyca miała niecałe dwa miesiące. Może właśnie wtedy, tuląc i karmiąc maleńkie dziecko, przeżyłam ją najgłębiej. Może najpełniej. Bezradność i słabość maleńkiego człowieka ma niezwykła silę. Wyzwala tyle uczuć, emocji. Kolędy śpiewane jako kołysanki. Potem, pierwsza duża, prawdziwa choinka Smoczycy i jej bezbrzeżne zdumienie drzewkiem, zachwyt, radość. Takie chwile jak prezenty pakuję w pamięć, a potem wkładam je pod tegoroczne nienajweselsze drzewko, otwieram i uśmiecham się.
Myślę, jak to będzie za rok. Będzie inaczej. Tego jestem pewna.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Brak siły

13 gru

Moje pięć, pedantycznie odmierzonych słow bez znaczenia. Chłodnych. Konwencjonalnych. Jego list, dłuższy, pełen pytań, zdziwienia. Że chłodno i bez emocji. I dlaczego? Nie chcę tłumaczyć. Nie cierpię tej słabości, która utrudnia mi powiedzenie „dowidzenia”, słabości, która przypomina wyraz twarzy,układ ust w pytaniu, pochylenie owalu. Nie znoszę jej.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Spokojnie

12 gru

Czasem drobiazgi są jak rozsypana magdalenki Prousta. Moje znajduję w najmniej przewidywalnych chwilach i miejscach. Te, o których myślę teraz niosą ze sobą smutek, może rozczarowanie, a może nieco dziwny mariaż ciekawości, dreszczu niepewności i ekscytacji. Coraz ich mniej, coraz bardziej tracą ostrość konturów pod kurzem przeszłości. Smutek który im towarzyszy tez jest cieniem , nie odbija się w teraźniejszości, tkwi w tym, co było. Czasem żal, że było, zniknęło, albo jeszcze znika. Sepia coraz bardziej zyskuje wymiar przeszłości nieodwracalnej, bez opcji dającej chęć zmiany tego stanu. Już nie czekam, nie płaczę. Nie muszę. Teraźniejszość jest ciepła, pewna, stabilna. Nie ma miejsca na domysły, interpretacje, niepewność. Nie wiem, czy to stan długotrwały. Nie planuję, nie chce wiedzieć. Żyję tą właśnie chwilą, co będzie potem, nie wiem. I nie dążę do tego, by wiedzieć. Słowa zawsze i nigdy bardzo szybko potrafią znikać. Mam pewność tego, co dzieje się teraz. To bardzo dużo. Otwieram się i rozkwitam. Jak nigdy przedtem. Nie płacę bólem za krótka radość. Nie chce już niczego szukać, bo znalazłam spokój i radość. Dość mam eksperymentów na własnych emocjach, rozedrgania, rozhuśtania. Może ten stan, w którym jestem mogłabym najtrafniej porównać z chwila, kiedy siedzi się na plaży, tuz przed zachodem słońca. Piasek jest jeszcze ciepły, morze szumi cicho, na niebie spektakl barw, cieni, światła. I można godzinami siedzieć, patrząc i czując się tak bardzo częścią świata. W pełnym spokoju, patrząc za granice horyzontu. Horyzontu, który nie odcina. Zbliża.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zła

06 gru

Jak ma nie być blee, skoro nie widzę własnych notek po ilus tam godzinach??? Komp przez okno? Czy lepiej się powiesić?
Jestem wściekła wrrrrrrr

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

06 gru

blee

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hardly wanted !!!

06 gru

Niezawodny, doskonały przepis na pierniczki. Śliczne, pachnące i smaczne, do powieszenia (zapewne krótkotrwałego) na choinkę.
Drogie Panie, Drodzy Panowie, wierzę w Waszą niezawodność i czekam płonąc z niecierliwości na Wasze przepisy:) Nadmieniam, to sprawa życia lub śmierci, albo honoru, albo….co kto chce;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS