RSS
 

Archiwum - Maj, 2005

Wzruszenie

31 maj

Czasem…zdarzają się miejsca, gdzie fala przeszłości uderza ze zwielokrotniona siła.Gdzie mimo upływu czasu wibrują emocje, gdzie natłok myśli i wrażeń wytwarza iskrzące pole . Są niezbędne, by prowokować do myślenia, odczuwania i przeżywania. Tematy przez lata zakazane, spychane w kąt istnienia wypływają ze zdwojona siła. Ludzie różnych pokoleń, tak bardzo odległych patrzą na czas zatrzymany w kadrach obiektywu, w głosach opowiadających o tamtych wydarzeniach, czas tkwiący w ocalałych przedmiotach. W długich nazwiskach ludzi, których nie ma w tak bardzo świadomy sposób. Ci starsi odbywają wędrówkę szlakiem własnej młodości. Wydarzeń tak bliskich, przed długi czas skrywanych, teraz już jawnych, uhonorowanych. Młodzi patrzą z tężejącymi twarzami na obrazy, które nie są gra komputerowa ani sensacyjnym filmem. Odnajdują może ślady swoich bliskich, starszych o dwa, trzy pokolenia. Może zadają sobie pytanie…”Czy ja umiałbym teraz, tak jak Oni wtedy?” a może…. a może myślą „Dlaczego?”
Nie wiem…nie umiem zaglądać w umysły. Ale widzę twarze, które cos przezywają, po których przemykają się cienie, iskry…I te młode, i te starsze.
Światło, dźwięk, opowieści, których można wysłuchać przez stare telefony, pokazy slajdów w murach Warszawy, film w Palladium. Przejście kanałem jak salon. Symboliczne groby. Zdjęcia tych, którzy zginęli. Krysia Wańkowiczówna…tak bliska przez „Ziele na kraterze”. Pamiętnik ośmioletniego chłopca. Jak uniknąć analogii? I mój Mały Smok w panterce i hełmie. Lodowaty dreszcz. Chcę, chcę, żeby wiedzieli, i żeby pamiętali.
Muzeum Powstania Warszawskiego.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mamrotanie w środku nocy

26 maj

Jutro, a właściwie dziś jadę do Warszawy. Grzecznie. Rodzinnie. Jawnie. Bez podtekstów.Oficjalnie.Poprawnie. No. Mniej więcej tak. Świat się zmienia, a my z nim.
A tymczasem myśle o;
-Smoku Średnim, czy go przenieśc do innej szkoły, czy nie,
-o Smoczycy, jej dorastaniu, humorach, pyskowatosci, moim braku cierpliwosci i trudzie kochania (ale brzmi)
- o niezapłaconych rachunkach
-straszącym debecie (ale to jednak mniej)
- o poszukiwaniu nowych lokatorów, takich, zeby długo mieszkali i dobrze płacili,
- o puzzlach z pomysłem na moje „co dalej” w dziedzinie…hmm…działalności gospodarczej;)
-naturalnie, z poprzenim wiąże się zarobiony 1 mln, a potem kolejne same się zrobią
-i o tym, że piekielnie trudno jechac te 3 i 1/2 godziny w towarzystwie kogoś, komu nie ma sie nic do powiedzenia,
-i o tym, że piszę totalne bzdury, absolutnie chaotycznie i nieskładnie, makabrycznie (!) i nonsensownie.
W zwiazku z tym…moze ja jednak pójdę spać:) Ale..spać…po kawie wypitej o 22.15? mocnej i aromatycznej? Można? Hmmm
Dobry człowieku…wyrzuc mnie stąd, kimkolwiek jesteś..;)
Brak dobrych ludzi. Nikt mnie nawet wywalic nie chce…zatem idę sama…
Przychylne dusze trzymajcie kciuki za ten rodzinny wypad. Może się z Bywającym od razu nie pozabijamy.
A dusze nieprzychylne…juz Was tu nie ma :P
POzdrawiam wszystkich najmilszyhc:) I najmilsze też:)
Bredzę..no, Liskaa….sio…;)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dobranoc

24 maj

Jeszcze zapomniany wydruk dla Smoczycy zatrzymał mnie tu tak długo. Teraz złotawy księżyc w chmurnym kapeluszu wygania mnie do łóżka, gdzie zapalona , żółta lampka rzuca cieply cień na ścianę. Chłodna, gładka pościel kusi delikatnością. Otulę ramiona majową nocą pełną bzu.Sen zamknie mi powieki. Pod nimi…uśmiech.
A rano, kiedy otworzę zaspane oczy, usłyszę świergot ptaków. Teraz…tylko spać…
Dobranoc…..

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Potok słow ( poszukiwanie sensu moze byc niebezpieczne. Jak wir na rzece)

13 maj

somewhere…over the rainbow…
gdzieś, z kimś, o czymś
bliżej nieokreślona przeszłość…bo jaka jest miara przeszłość poza czasem?
czas?
słowa
pamięć?
wydarzenia?
wrażenia?
wszystko odchodzi, rozmywa się tracąc granicę
zawieszenie między niebem a czasem
trwamy tak niepozornie
wyciągając ręce do księżyca
kochankowie bez dachu
bezdomnością bzu bogaci
powietrzem gnani,
czasem w czasie zatraceni
po włosy
po pięty
po ziemię
pachnącą snem
podwójnym
pojedynczym
samotnym i wspólnym
pod powiekami ukryty
mój sen
głęboko
wchodząc w jakąś rzeczywistość
jak drzazga pod paznokciem
wbita celowo
pisać
szeptać
sobie
jemu
z sensem lub bez
jaka różnica?
słowa nazywają
pojęcia są umową
a ja…życiem pulsuję
lawina zdarzeń,
z małym kamykiem pod spodem
słowo-kamyk
kamyk jak słowo
grzebie radość
nie
odrzucę każda lawinę
otulę się jej hukiem
o tyle mocniej
mogąc trwać
na skraju liny

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niedziela

08 maj

Bywający z dziecmi na basenie. Ja błogo leniuchuję. Muzyka. Kawa. Uśmiech. Od włosów po pięty. Właśnie tak. Deszcz na szybach gra perlista piosenkę razem z Nopflerem.
Za chwile ruszę sie, by zrobić świetne rissotto, własne i autorskie:) I pare innych, niemal bezsensownie powtarzalnych rzeczy. Po południu goście, ptasie mleczo. I cały czas się uśmiecham sie. Bez powodu. Do siebie, do życia…zamieniam się cała w uśmiech:)
Czego i Wam życzę:)

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

W ten szczególny dzień…

05 maj

W cieniu złożonych, mały dłoni, proszę Cie, Panie
Od nienawiści, wojny i głodu zachowaj Go, Panie
Od światłocienia prawdy i kłamstwa, zachowaj Go Panie
Od ślepoty na ludzi i świat
Od serca chłodnego wypełnionego spekulacjami, strzeż Go, Panie
Wyborem jasnej drogi obdarz Go, Panie
Hojnością miłości i dobra obdarz Go, Panie
Proszę Cię, Panie…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS