RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2005

Jadąc

26 cze

Właściwie…to teraz powinnam gdzieś pojechać, tak jak lubie, bez celu, polnymi, bocznymi drogami, gdzie świat się kończy granicą świateł samochodu. Wystarczy wyłaczyć, by wtopic się w noc, zmusiśc sie tylko do myślenia o tym, gdzie biegnie droga…chocby tylko przez chwile. Potem znowu snop jasności, tunel, kolejne zakręty.
Każda taka jazda to w gruncie rzeczy ucieczka a nie inicjacja siebie.
jak długo można…?

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Świadectwa

25 cze

Koniec roku szkolnego. Dziwne, czas pędzi coraz szybciej. Przed chwila był wrzesień, a jeszcze tak niedawno Smoczyca była w pierwszej klasie…teraz skończyła szóstą. Nostalgicznie. Patrzę na jej świadectwo, i mimo, że nie wygląda rewelacyjnie, to wiem, jak wielkie postępy zrobiła, jak bardzo podskoczyła w tym ostatnim roku do przodu. A że nie wszystko przekłada się na oceny…trudno. Ważne, ze ja widzę różnicę, nauczyciele, i ona sama też. Średniak…nawet pisać mi się nie chce. Powiedzieć, że leniem śmierdzi jak skunks to wyjątkowo delikatny eufemizm. No i szlaban na komputer za lenistwo właśnie. Wiem, ile można wymagać, wiem, ze każde z dzieci ma swa własną miarę, i wiem, ze dla niego piątki i czwórki to żaden problem. A mamy…tróje i dopuszczające. Maluch…ten to zawsze z siebie zadowolony i na luzie. Ale i tak tabliczka mnożenia i dzielenia go nie minie, nawet w lecie.
Bywający oczywiście dał wyraz swemu rozczarowaniu, i nie mógł się oprzeć porównaniu ze swoim genialnym siostrzeńcem, który ma świadectwo z paskiem i tylko piątki i szóstki. No to co? Czy przez to, ze moje dzieci nie uczą się olśniewająco mniej je kocham? Nie leczę ich sukcesami własnych kompleksów. Nóź mi się otwiera w kieszeni…nie, co tam nóź, cały arsenał, kiedy słyszę takie gadanie.
Ale…ja sama się martwię…i mam nadzieje, że wyciągną Smoki, a szczególnie środkowy jakieś wnioski. I…taka dziecinna zachcianka..Zamiast tego marudzenia Bywajacego, rozczarowania, i stwierdzenia „jesteście beznadziejni”…tak chciałoby się usłyszeć cos innego, w jakimkolwiek stopniu krzepiącego… I słyszę to…tyle, że nie z jego ust. Szkoda Smoków. Mam tylko nadzieję, ze siła mojej osobowości zniweluje kompleksy ich ojca. Oczywiście, w stosunku do nich. Bo terapii tego pana…to ja się nie podejmuję.
No i pomarudziła Liska .

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ja

21 cze

Wyjechał. A więc go nie ma, więc znów oddycham pełnymi zapachu płucami. Znów spię spokojnie i nie bolą ramiona. Znowu ptaki za oknem znaczą spokój, wiatr znaczy wiatr, nie wentylator. wieczór spokojny i noc lawendowa, i jutrzejszy dziń. I znów będe najpiękniejszą kobieta na świecie. W oczach. Nie jego. Znowu jestem całoscia, choćby zagmatwaną, poplatana, chaotyczną…ale całoscia, mozaika z róznymi odcieniami. Nie szarą plamka na idealnym niebosłonie. Nie musze walczyć, napinac dłoni, rzucać ostrych słow. Nie muszę.Nie musze kontrolowac wyrazu ust, oczy, tony głosu. Moge być soba, kolorowa, czasem smutna, czasem zabawną swoją własną.Nie jego. POczucie wolności? Może. Krótkie, do soboty. ALe podobno kazda dobra chwila ot prezent. A ja, już jutro zatańcze cieniem pod rzęsami.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Patrząc

20 cze

Siedząc na tarasie i pijac kawe w delikatnej filiznce patrze na zwariowany chmiel, przelewający się złoto-zielona fala przez płot

_494220_n.jpg
Słyszę, jak brzeczą pszczoły i trzmiele w pachnacej, wysokiej szałwi,

_494214_n.jpg
Ostrózki, nieprawdopodobnie niebieskie, i takie wysokie…

_494240_n.jpg
I róże, świecą złocistym blaskiem, pewnie będą tak kwitnąc aż do jesieni, która teraz, z perspektywy szaleństwem ogrodu wydaje się być zupełnie niemożliwa.

_494241_n.jpg
Lubię patrzeć, lubię czuć jak pachnie lawenda, odczuwać oszałamiającą zmysłowść życia…
A ja…ja nadal pachnę bzem..

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Smocze powroty

12 cze

Alejką pełna deszczu przyszło moje dziewczę. Z plecakiem poważnym, w mokrych po kolana spodniach, chlupoczących adidasach, zziębnięte, zmęczone, promienne i szczęśliwe. Smoczyca wróciła z klasowego wypadu w góry. Zapakowałam do wanny pełnej ciepłej, pachnącej gruszkowo wody, wsadziłam w łapkę kubek z malinowa herbata, a potem, siedząc na skraju wanny słuchałam wyjazdowych opowieści. O łażeniu po górach, o deszczu, o nocnych smiechach-chichach, o dyskotekach, i o tym, jak fajnie się z chłopakami tańczyło. O tym, jak koledzy chcieli pomagać nieść ciężki plecak. I o tym, jaka to szkoda, że już koniec szkoły, a od września nowa klasa, nieznani ludzie. Pełnia entuzjazmu, niezakończonego na razie ani katarem, ani kaszlem.
A dziś, kiedy podeszłam od autokaru, zobaczyłam sterczące z bagażnika nogi, jak się słusznie okazało, będące własnością mego Najmniejszego Smoka. Wytaszczył sam wielka torbę, ruszyć mi jej nie pozwolił. Zadowolony i stęskniony wracał ze swojego wyjazdu. Pełen radości i dumy.
W domu wypakował z tajemniczą mina prezenty dla każdego z domowników. Brat dostał ksenonową latarkę, Siostra delfinka na breloczku do kluczy, Mama sliczną, jak śniezynka, koniakowską serwetkę, a Tato kurczątko zrobione na szydełku, też koniakowskie. Również wpakowany do wanny mały Smok opowiadał różne historie, o tym, jak to bił się z kolegą, a potem razem oświadczenie o nienagannym zachowaniu pisać musieli. I o tym, jak się robi filmy animowane, i o tym, że góral w skansenie śpiewał brzydkie piosenki; tu nastąpiła ich solenna prezentacja.
I miały Smoki swój ukochany sernik na zimno, maleńkie prezenciki wetknięte gdzieś przypadkiem, obiad taki, jak lubią najbardziej, no i Mamowe przytulenia, ucałowania.
A Mama…Mama się cieszy, że wszystkie Smoczyska w domu, że je słychać, że przytulić i pocałować można. Średni Smok powiedział mi w zaufaniu ;Wiesz, Mufko…To żadna frajda być jedynakiem. W Monoplke nie ma z kim pograć”. Ot, co.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Stan posiadania

09 cze

Mam:
-koszmarną anginę, dzięki której przespałam cały wczorajszy dzień, i nie byłam w stanie przeczytać nawet pół strony niezłej książki,
-Bywającego, ponieważ laptop w seriwise uniemożliwia mu wyjazd i pracę,
-Średniego Smoka, który troskliwie pyta o herbate, kawę, i dba o mnie rzeczywiście po mesku:) ( skąd on to wie? przeciez nie od Bywającego)
- klimę w samochodzie, której testowanie właśnie choróbsko sprowadziło,
- resztkę poczucia humoru
- oddech w krótkich ostatnio chwilach samotności
Nie mam:
- Smoczycy i Małego Smoka, wyjechali na zielone szkoły,
-kasy na koncie ( oczywiście, to banał…ale jakże życiowy),
-lokatorów do 3 mieszkań
-siły, żeby jakos ogarnąc dom, więc za chwilę laduję w łózku,
- energii…..
Co jeszcze mam? Świadomośc mnóstwa ciepłych mysli płynących w moją stronę.Cherlawo, bo cherlawo…ale jednak chce się żyć…:-)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS