RSS
 

Archiwum - Listopad, 2005

Czekając na….

30 lis

Czekam na telefon i na lepsze wieści, wierząc uparcie, że zła passa nie może trwać ciągle. Czekam na jakies oferty, umowy, czekam na wspólna kawę, czekam na spotkanie z Bakalią, i czekam na trochę czasu. Czekam na własne wyspanie. Ciągle mi mało snu. Czekam oczywiście na wiosnę. Czekam, uparcie i ciągle na coś czekam. Na małe i duże, ważne i troche mniej ważne. Nie umiem obliczyć procentowej czy ułamkowej częsci egzystencji, którą jest czekanie.
Czekam i tęsknię do wieczorów na Kazimierzu z kawą, pamiętasz, Bakalijko? Albo wspólnych wypadów na basen. Albo zalegania na kanapie z butelką wina, czy z kubełkiem lodów. Wiesz…nawet tęsknie do tych łez, kryzysów, rozpaczy moze? Albo tej epoki, kiedy to ja kształtowałam mój czas, jak kulkę z plasteliny ogrzana w dłoniach. Pożera mnie monotonnia.
Ale..równie intensywnie jak czekam…potrafię nie czekac, nie tęsknić. Intensywnie. Nie chłodno.Z pasją.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Potencjalna notka

15 lis

Miałam napisać o tym, że księżyc był o 16 ogromny i niski, zamglony, o tym, że słońce zachodziło malinowo, i o tym, że w sobotę zgubiłam w sklepie schab na obiad a w poniedziałek kluczyki od samochodu najpierw w starej szafie, a potem u szklarza. Miałam pomarudzić o zmęczeniu, równiez o tym, że jestem dziś zupełnie rozedrgana, że mam wrażenie rozpadania się na małe cząsteczki. Zamierzałam wspomnieć o moim słomiany zapale, o tym, że ta praca…to chyba mnie jednak specjalnie nie satysfakcjonuje.
I nic z tego nie wyszło. Bo może tak naprawde..chcę się do kogoś niekoniecznie okreslonego przytulić,i pomarudzic trochę. Ponarzekać jaki ten świat obrzydliwy, ponarzekac na siebie, ze jestem niewyspana, zmęczona, czasem wredna.
Najlepszą rzeczą będzie ciepły prysznic, łożko i próba czytania. Blask żółtego abażura na ścianie sypalni, i świadomośc, że jednak jutro będzie nowy dzień, a moje smutki, zły humor i rozedrganie może…najlepiej przespać?

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Liskaa demolka

07 lis

Dentysta kosztował mnie rozbite światło, przyrysowany do białości zderzak, sztywną od znieczulenia szczękę, kopę strachu (więcej niz to było warte). Kilka uwag Bywającego, własne nerwy pocięte na strzępki. Jednym słowem, wesoło było. Idę spac, by znów czegos nie rozwalić.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Opowiem Ci…opowiedz mi…

06 lis

Lekko zastukał w okno. Dawno niesłyszany deszcz. Jesienny. Taki jak w wierszu Staffa. Opieram głowę na rękach i słyszę jak w skroniach pulsuje krew. Szum komputera. Wszystkie dźwięki domowej, nocnej ciszy. Przymykając oczy widzę pokój w cieni płomieni na kominku. Ciepło i cicho. Blaski tańczą na ścianach. Teatr starych opowieści. Historie dobre i złe, spokojne i pełne pasji , namiętności. Niczego nie trzeba robić. Tylko posłuchać tego, co szepce w ścianach, co przesuwa się nikłym poruszeniem na kotarze okiennej. Lew na oparciu starego fotela leciutko poruszył grzywą. Koniuszek wężowego ogona drgnął odrobinę. Czujesz dotykając starej dębiny jak wibruje, żyje tymi historiami.. Jakie zna opowieści? Tajemnice? Dni zwykłe i niezwykłe? Chcesz wiedzieć? Posłuchaj. Własną melodia opowie Ci przeszłość. Lew wypręży grzbiet, a wąż poda jabłko. Chcesz jeszcze? Ugryźć? Sprawdzić? Zmierzyć? Poznać? Jesteś pewien, że można? Żadnej granicy nie przejdziesz bez myta. Za każdą musisz zapłacić. Czas? Przestrzeń? Pojęcia, abstrakcja. A konkret? To lew i wąż, i stary fotel, i opowieść. Opowiesz mi ją?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS