RSS
 

Archiwum - Marzec, 2007

Zaplątane wątki

28 mar

Wszystko się plącze, albo przeplata…nie, jednak plącze. Przeplatanie jest uporządkowane, platanie to chaos. Różne wieści, dobre i złe. Noga w gipsie na 5 dni- to Smoczyca, wieści z Warszawy bardzo poważne. Operacja Dzika. Właśnie dostałam sms, obudził się, oddycha sam. Teraz najważniejsze będą badanie histopatologiczne. Więc znów czekanie. Staram się skupic na pozytywnym myśleniu.
Inne warszawskie wieści tez niedobre, też „chorobowe”. Pytanie; Jak skłonić starszego pana do zbadania się…bo obraz jest zły, objawy te najbardziej niepokojące. A on nie chce się badać, woli się żegnać z bliskimi. Co ja mam poradzić? Próbuję.
A dookoła wiosna. Ogród przyczaja się do wielkiego, wiosennego skoku, do eksplozji barw i zapachów. Smoczych poza chwilowych unieruchomieniem sprawuje się coraz lepiej. Fajnie mieć córkę. Smoki męskie…też zupełnie poprawnie.
Razem z wiosennym powietrzem płynie strumień dobrej, ciepłej energii. I nieśmiało myślę, że to fakt, a nie tylko moje wyobrażenie.
Te kilka ostaniec dni…a tytule kolorów i kształtów tych różnych wydarzeń. Kiedyś…bardziej nurtowało mnie to, co noszę w sobie. Wnętrze nierówne, bulgoczące jak spieniona woda, albo jak lawa. Każde porównanie jest nieco kiczowate. Zresztą…o kiczu tez powinna pojawić się notka. O mojej prywatnej teorii kiczu.
Teraz jest spokojniej, pogodniej. Chmury napływają z zewnątrz. Tak chyba lepiej.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pulsowanie

12 mar

Gdzieś miedzy stosem kartek gotowych do napisania z okazji świąt, a smażeniem naleśników. Między ranna jazda do szkoły a standardowym, codziennym dniem. Wtedy, gdy układam 1000 puzzli z tirem razem ze Smokami. Ciągle gdzieś przemykają skrajem świadomości. Dziwne myśli.
Czerwone słońce zachodząc podpala na moment nasze małe stabilizacje zamknięte za szklanymi taflami okien.
To prawda. Kiedy zbyt długo jest dobrze i spokojnie…zaczyna mi czegoś brakować. Kim byłam w poprzednim wcieleniu?

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wyrywkowo

10 mar

Wiosna. Błękitno-lila pyszczki przylaszczek. I trochę słońca. Pierwsze krokusy. Nabrzmiałe pączki krzewów. To powinno skłaniać do radości. A jednak. Wojny podjazdowe. Bitwy. Wymiany słów. Gra. Manipulacja. Czasem jest ciężko. Czasem się rozklejam. Rzeczywistość jest chwiejna. Napięcie w ramionach i inny rytm oddechu. Kiedyś sobie z tym poradzę. A teraz przeganiam myśli w inna stronę. Dlaczego? Bo wiem, czego chcę. I wiem, ze rozpatrywanie pojedynczych sytuacji nic nie da. Widzę całość. Wyciągam wnioski. Trochę się boję. Może nawet nie trochę. Ale myślę, że za granicą strachu czeka coś lepszego. Usilnie staram się patrzeć na to, co dobre, i cieszyć się. Pamiętać o tym, by się cieszyć. Nie zawsze się udaje. Źle mi. Dziś. A jutro…od nowa.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS