RSS
 

Archiwum - Luty, 2008

Wyjątek

27 lut

Wiesz, widziałam dziś pierwsze krokusy. Krzewy w zasięgu wzroku mają juz spore pąki. Jednak nie tropię ich. Zawieszam się na nich spojrzeniem. Bez emocji. Cóż. Wiosna. Zwykła kolej rzeczy. Mnie nie dotyczy. Stan hibernacji.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bum

23 lut

Odwoziłam wczoraj wieczorem panią Jasię do domu. Lubię powroty przez późno-wieczorne miasto. Rondo Grunwaldzkie, potem most Dębnicki, Aleje Trzech Wieszczów. I jadę, Dość szybko, zielona fala świateł, spokojnie zapowiadający się wieczór w domu z butelką wina. Widzę czekające w przełączce dwa samochody. Stoją grzecznie, ja jadę lewym pasem. Nagle jeden z nich wjeżdża tuz pod moja maskę. Bez szans na cokolwiek, jakiekolwiek odbicie, ucieczkę. Piekielny huk. Zjeżdzam na prawy pas, właczam awaryjne i natychmiast łapię za komórkę, dzwonię po policję. Dziewczyna prowadząca tamten samochód prosi, żeby nie wzywac radiowozu. Nie zgadzam sie, bo juz po fakcie, zgłosiłam, przyjęli. Panna zaczyna się tlumaczyć. Że auto nie jej, tylko znajomych. A mnie zapala sie pomarańczowe światełko. Kiedy slyszę, że jej samochód nie ma badań technicznych, zapala sie czerwone. Dziewczyna ewidentnie kręci i ma stracha. Hm…piatkowy wieczór, młoda pannna z dwiema innymi. Przyjeżdza jej ojciej, potem policja. Alkomat. Ja czysta jak łza. Dziewczę…dziewczę po kieliszu. Konsekwencje będą opłakane, bo prawko zatrzymane i pewnie coś w zawieszenieu dostanie. A chciala iść na prawo. Cóz. Trzeba myśleć. Dzwonie po Bywającego, wydaję dyspozycje,przyjeżdza, i holuje mnie pod dom ojca panny. Czlowiek zobowiazuje się do pokrycia wszelkich kosztów naprawy…a jest co naprawiać, i do załatwienia zastępczego auta. Nieby jest calkiem ok czestuje nas u siebie herbatą, wodą etc. Ale…jakis taki…cwaniaczkowaty. Owszem, zadbany. Ale te buty w ostry szpic? Koszmar. Mieszkanie za to pięknie zaaranżowane ( Liskaa plotkarka). Hmm…może bym i porobiła slodkie oczęta do tego pana…ale te buty? Nie do przyjęcia. A…i Bywajacy wyjątkowo nie marudził, ze rozbiłam autko. Ze nie zapytał, czy nic mi się nie stało, kiedy dzwoniłam, to norma, która nie robi na mnie wrażenia. Za to zapytał Średni Smok. Rano, bo spał u kolegi. No. Niech się uczy dbać o kobiety.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Skok

11 lut

Wreszcie mogę to napisać. Dzis rano złożyłam pozew o rozwód. Wiem, ze zanim bedę wolna czeka mnie wiele ciężkich chwil. Wiem, że dla dzieci tez nie będzie to łatwe. Ale wiem, że uporam się z tym, że przeprowadzę je w miarę bezpiecznie. I wiem, że potem będzie już dobrze. I że nie będę żyła wbrew sobie. Bo juz nie jestem w stanie tego znieść. Czy się boję? Bałam się złożenia dokumentów, kiedy już to zrobiłam…poczułam ulgę. Coś ze mnie opadło. Teraz potrzeba mi siły. Mam ją. Wbrew wszystkiemu, mam ją.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Daremność

07 lut

Jednak żyję.A myślałm, że nie mogę. Mogę. Codziennie próbuje zając myśli i ręce czymkolwiek. Rezultaty nie są zadowalające. Kupiłam wodoodporny tusz do rzęs. Teraz to niezbędna rzecz.  Dbam o siobie. Makijaż, fryzurka, ciuch. Fryzjer, kosmetyczka. Nosze te najseksowniejszą bieliznę. Chodze  z podniesioną głową. Kiedy trzeba umiem się usmiechnąć. Ot, taka maska. Wszystko jest dobrze…pewna siebie, interesujaca kobieta. Tylko czasem…zapatruję sie gdzies daleko, patrzę nie widząc tego, co tuz przed oczami. Skończył sie czas szalonych jazd łamioących wszelkie ograniczenia prędkosci, nie ma już pokusy…może jeszcze szybciej, może na chwile przymknąc oczy, i zdjac ręce z kierownicy.
Swiat…skurczył się. Tęcza..nie wiem, jak wyglada. Najchetniej zamknęlabym się w czerni. Zycie jednak wymusza inne zachowania. Chodzę na basen. Pływam intensywnie. mało jem. Chudnę. To jedyna dobra strona tej sytuacji. Gorzej śpę. Czytam. Zajmuje się domem i Smokami…Smoczyca I średni wrócili z zimowiska, w sobotę wraca Mały. Gotuję, robię zakupy, rozmawiam z dziecmi. Wszystko, żeby przykryc pustkę. Nie wiem, kiedy ona minie.
Popołudniami siedzę zwinięta w kłebek w rogu kanapy i czytam. Staram się  kontrolować, żeby ksiązka bezwiednie nie opadła  obok, a myśłi nie powędrowały w zupełnie inną stronę.
Idą zmiany. Wielkie. Czas zrobic porzadek. Co nie zmienia faktu…że od dawna nie usmiecham się tylko do siebie, że nie cieszy mnie promyk słonca, ani księzyc, gwiazdki….świat po prostu.  Nie powiem „Kocham Cię, życie”.Nie kocham. Wypaliło się. Tak to jest z wyjmowanie kasztanów…mozna czasem spłonąc całkiem, garstką popiołu lezeć. Wiem. Co ma przeminąc, to przeminie…a co ma zranic, do krwi zrani. Wiem, że wszystko mija. Wiem. Ale to tez mi nie pomaga.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS