RSS
 

Archiwum - Marzec, 2015

Rzecz o paznokciu

29 mar

 

3.20 nocą. Czy może nad ranem. Jak kto chce. Wychodzę od Niej z domu. Stoję pod ciemnym blokiem czekając na taksówkę. Zdumiewa mnie śpiew ptaków o tej porze. Jest dość ciepło jak na marcową noc, bez mgły, co tez w moim mglistym mieście czasem zaskakuje. Patrzę w ciemne, śpiące osiedle. I myślę. Myślę o tym, że nie chciałabym być na jej miejscu. O tym, ze nie wiem, co zrobiłabym z takim okaleczonym życiem. O tym, że może kwestia zbuntowanego dziecka, lecącego jak ćma w narkotyczną autodestrukcję mogłaby mnie zabić. A może nie. Może zrobiłabym wszystko, poruszyłabym niebo i ziemię, żeby ratować. Tak. Znając siebie, działałabym, nie wiem, na ile skutecznie…ale nie byłabym w stanie nic nie robić, czy robić za mało.

W takich ekstremalnych sytuacjach zazwyczaj liczy się na partnera. Na jakieś współdziałanie, wspólny front. A może przynajmniej na to, że nie będzie wbijał noża w plecy. Nawet, jeśli wspólne życie nie było sielanką. Tu również to zawiodło. Obopólne mordowanie się tępą piłą. Tak wygląda codzienność.

Jak ją ułożyć, kiedy wszystkie granice zostały przekroczone? Nie ma zaufania, elementarnej uczciwości, codziennej uważności, delikatność i empatia to kompletnie puste zbitki głosek, nie niosące żadnego znaczenia.

Inne miejsce, inny czas, inni ludzie. Dobra, kochająca się rodzina. Świetni partnerzy, pomimo wiszącego nad nimi od 22 lat wyroku śmierci. Wspierający się, otwarci..kwitnę, kiedy jestem z nimi.

Sielanka? Nie. Syn chory na mukowiscydozę – to ten wyrok, o którym pisałam wyżej. A teraz kolejna diagnoza. Mąż mojej przyjciółki. Białaczka. I nie można tego komentować. Jedyne pytanie: dlaczego? Nie ma żadnej miary cierpienia?

A ja… powinnam krzyżem leżeć przed ołtarzem w kościele po drugiej stronie ulicy. I dziękować za Smoki, zdrowe i mądre, za wszystkie moje wyprostowane drogi, za wszystko, co mam, za to, że miałam siłę by walczyć o siebie i lepsze życie. A mimo to …. z jakiejś dziury wyłazi weltzschmertz, który w tej konfiguracji niefortunnych zdarzeń jest jedynie bólem złamanego paznokcia. Ale..to mój paznokieć.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cichutko

15 mar

Lubię. Ciszę przedpołudniową, kiedy męskie Smoki zajęte swoimi sprawami wybywają z domu.  Lubię wtedy smak kawy w porcelanowym kubku, tulipany biało- pomarańczowo- zieloną plamą jaśniejące na stole, widok z okna. Właśnie, widok z okna..Dziś intensywność błękitu przecięta ostrą,  piaskową bryłą kościelnej wieży będącej moją najbliższa sąsiadką. Siatka czarnych, jeszcze nagich klonowych gałęzi, ukośnie padające słońce, które za chwile powędruje na drugą stronę mojego mieszkania.

Zapach nowej książki w dłoniach, jej, zupełnie niezwykły sposób pisania, zaklinający zwykła, surową, wręcz siermiężną rzeczywistość w zupełnie magiczną. Trochę jak Cortazar, trochę jak Tokarczuk, a trochę  jak …Kapuściński.  Moja nowoodkryta literacka fascynacja – Joanna Bator. Tym razem  Piaskowa Góra. Ale wszystko zaczęło się od Ciemno, prawie noc. A później był Japoński Wachlarz.

Któregoś wieczoru kilkoma kliknięciami zamówiłam kilka jej książek i wciągnęły mnie bez reszty. To nie jest szybkie połykanie. To czytanie powolne, smakujące. Nie sposób nie docenić tego stylu, płynącego bez żadnych dialogów,  momentami dosadnego, czasem pachnącego przaśnościa, czasem liryzmem, z sarkazmem, ironią..ale i ciepłem.

Tak więc, jest cicho, słonecznie i barwnie, czytam, a czasem podnosząc oczy na okno, uśmiecham się myśląc, że jednak wróciłam do samej siebie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Reaktywacja. Reaktywacja….?

02 mar

Kiedyś…myśli i słowa płynęły potokiem lekko przez serce, palce, klawiaturę. Teraz..nie wiem. Ale czytając te lata zapisane, zaczynam tęsknić znów za tym miejscem. Za ludźmi, którzy mnie czytali, za komentarzami…i, co najdziwniejsze…za sobą. Tą trochę rozwichrzoną, rozmarzona, smutną i uśmiechniętą kobietą.
Co jest teraz? Tęsknota za wiatrem, za deszczem na twarzy, za tą łatwością myśli, kolorów, wyobraźni. Może mnie, jako wiedźmie uda się odczarować to zaniedbanie. A może nie. Niemniej, zaczyna mnie znów korcić pisanie. Jeśli nie spróbuję, wiedzieć i tak nie będę.
Spróbujmy.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS