RSS
 

Rzecz o paznokciu

29 mar

 

3.20 nocą. Czy może nad ranem. Jak kto chce. Wychodzę od Niej z domu. Stoję pod ciemnym blokiem czekając na taksówkę. Zdumiewa mnie śpiew ptaków o tej porze. Jest dość ciepło jak na marcową noc, bez mgły, co tez w moim mglistym mieście czasem zaskakuje. Patrzę w ciemne, śpiące osiedle. I myślę. Myślę o tym, że nie chciałabym być na jej miejscu. O tym, ze nie wiem, co zrobiłabym z takim okaleczonym życiem. O tym, że może kwestia zbuntowanego dziecka, lecącego jak ćma w narkotyczną autodestrukcję mogłaby mnie zabić. A może nie. Może zrobiłabym wszystko, poruszyłabym niebo i ziemię, żeby ratować. Tak. Znając siebie, działałabym, nie wiem, na ile skutecznie…ale nie byłabym w stanie nic nie robić, czy robić za mało.

W takich ekstremalnych sytuacjach zazwyczaj liczy się na partnera. Na jakieś współdziałanie, wspólny front. A może przynajmniej na to, że nie będzie wbijał noża w plecy. Nawet, jeśli wspólne życie nie było sielanką. Tu również to zawiodło. Obopólne mordowanie się tępą piłą. Tak wygląda codzienność.

Jak ją ułożyć, kiedy wszystkie granice zostały przekroczone? Nie ma zaufania, elementarnej uczciwości, codziennej uważności, delikatność i empatia to kompletnie puste zbitki głosek, nie niosące żadnego znaczenia.

Inne miejsce, inny czas, inni ludzie. Dobra, kochająca się rodzina. Świetni partnerzy, pomimo wiszącego nad nimi od 22 lat wyroku śmierci. Wspierający się, otwarci..kwitnę, kiedy jestem z nimi.

Sielanka? Nie. Syn chory na mukowiscydozę – to ten wyrok, o którym pisałam wyżej. A teraz kolejna diagnoza. Mąż mojej przyjciółki. Białaczka. I nie można tego komentować. Jedyne pytanie: dlaczego? Nie ma żadnej miary cierpienia?

A ja… powinnam krzyżem leżeć przed ołtarzem w kościele po drugiej stronie ulicy. I dziękować za Smoki, zdrowe i mądre, za wszystkie moje wyprostowane drogi, za wszystko, co mam, za to, że miałam siłę by walczyć o siebie i lepsze życie. A mimo to …. z jakiejś dziury wyłazi weltzschmertz, który w tej konfiguracji niefortunnych zdarzeń jest jedynie bólem złamanego paznokcia. Ale..to mój paznokieć.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS